Chcesz? Wytnę Ci koronę z papieru!

Mała Miss już w Polsce. Pod falą krytyki, ale nadal zbierająca gro chętnych. Nic dziwnego. Oglądając Amerykańską wersję mogliśmy przyglądać się perfidnemu obdzieraniu dzieci z godności i dzieciństwa w imię ,,wyglądu pustej lali” i matek, które w większości były zaniedbane, z nadwagą odbiegającą już od jakichkolwiek norm. Czarno na białym widać było niespełnione ambicje rodziców i chęć przelania swoich marzeń na dziecko.
Czyim kosztem?

Świetny marketingowiec stworzył biznes. Można by rzec, że całkiem pomysłowo. Pod tym kątem wykazał się mistrzowską manipulacją otoczenia, której sami sponsorzy (nie byle jacy) ulegli i rodzice, chcący pokazać swoje dziecko całej Polsce. Brawo.
Sam pomysłodawca twierdzi, że nazwa miała być nośna. Jest. Przyprawia o dreszcze i chce się przed nią uciekać jak najdalej. A przynajmniej ja chcę.

Obejrzałam Tomasz Lis na żywo gdzie wypowiadała się matka. Nawet całkiem mądrze opowiadała o swoim podejściu do tego typu programów i przedstawiała Małą Miss w samych superlatywach. Pokazywała, że nie wygląd się liczy, lecz to co ma się głowie. Byłoby może w tym coś niesamowitego, gdyby nie fakt, że ta sama osoba pcha się do mediów drzwiami i oknami twierdząc, że to jej 4letnia córka chciała kiedyś wystąpić w takim programie. Proszę wybaczyć – jako matka niespełna 5latka – nie wierzę w to, że jakiekolwiek dziecko w tym wieku samodzielnie, bez dorosłej ingerencji pcha się do programów gdzie zabawa przeradza się w rywalizację. Za to wierzę w to, że rodzice odpowiedzialni za swoje dzieci, mają siłę perswazji nad dzieckiem mówiąc o zabawie, której nigdy nie ma.

Dziecko w wieku kilku lat ma prawo być jeszcze dzieckiem. Powinno być to oczywiste, lecz nie jest. Dla wielu rodziców jest to właśnie typowa strategia wychowawcza. Każdy kilkulatek jest w czymś dobry. Jeden lepiej rysuje, drugi właśnie próbuje swoje siły na rowerze, a jeszcze trzeciego rodzice zapisali na zajęcia dodatkowe w kierunku jego uzdolnień. Dziecko więc wychowuje się wtedy w przekonaniu, że to co robi, robi świetnie i nie ma pojęcia, że poza jego beztroskim światkiem, może z kimkolwiek w tym konkurować. Będzie konkurować jak swój talent wzbogaci kolejnymi latami doświadczeń. 
Dla dziecka kilkuletniego każdy rozwijający się w nim talent traktowany jest jako rozrywkę. To oczywiste. Mamy do czynienia z małym dzieckiem, którego pole manewru jest jeszcze ograniczone. Oczywiście rodzice w jakiś sposób wspierają talent swojego dziecka zawsze.
Pokazują filmy rodzinie, wstawiają filmy na youtube, prowadzą blogi i wreszcie przychodzi moment, kiedy rodzic (rzadziej dziecko) chce zapisać dziecko na konkurs.

Dziecko jest w czymś dobre. Przekonane jest o swoich wartościach i szlifuje swój talent nadal z beztroską zabawą w tle. Przychodzi moment, kiedy to co robi ma być wystawione na próbę (dzięki dorosłym). Ma rywalizować z kimś, kto ma ten sam talent co on, lub zupełnie inny, żeby wnieść się na podium. W głowie rodzi się już silna nienawiść do konkurenta i chęć bycia tym najlepszym.No i dziecko ma być ,,najładniejsze”. Tak. Dziecko. Piękne. Oceniane przez bandę obcych ludzi.
Fuck.

W imię czego?

Nawet dorosły – z całą swoją dojrzałością – źle znosi porażki. Zwłaszcza w tym co robią najlepiej. Są łzy, rozczarowanie, poczucie bezsilności.

A dziecko?

Czy którykolwiek rodzic zapisujący dziecko do takiego programu zastanawiał się nad tym jak dziecko zniesie ewentualną porażkę?
To nie jest zabawa, ale próba bycia najlepszym i zgarnięcia beznadziejnej korony, którą sami możecie dziecku kupić, kiedy zaśpiewa Wam piosenkę przy wspólnym stole.
To nigdy nie przybiera formy zabawy. Zawsze jest rywalizacja. Zawsze ktoś poniesie klęskę. A tam gdzie jest rywalizacja, nie ma miejsca na zabawę. Czy takie dziecko kilkuletnie, któremu rodzice próbują robić przecudne zdjęcia w nienagannej fryzurze i ubraniu (o tyle dobrze, że regulamin zabrania makijażu) nie poczuje, że zawiódł rodziców, kiedy okaże się, że jednak nie przyniósł upragnionej korony?
Każde dziecko do programu idzie w przekonaniu, że tę koronę dostanie. Oczywiście rodzice zawsze tłumaczą, że nic się nie stało. Ale stało się. Na ich własne życzenie. W pełni świadomie zaprowadzili tam swoje dzieci. Dziecko tej świadomości nie posiada.

A sam autor pomysłu? No cóż, biznes się kręci.

Przy okazji można się jeszcze wykazać znajomością psychologii. Wmówić rodzicom, że nie walczą o swoje pociechy, bo nie wyślą sms’a. Płatnego oczywiście. Rodzic wtedy myśli, że ma obowiązek wysłać sms’a bo od tego zależy dobro dziecka. Rodzice nie biorą pod uwagę, że jedyne dobro leży w organizatorach, którym ,,na pewno będzie raźniej“.Z pieniędzmi i napchanymi kieszeniami zawsze jest raźniej.
Mi nie jest raźniej. Mi jest po prostu smutno.

/w razie jakichkolwiek nieporozumień wynikających z konkursowego rozmachu jaki opisałam – moje zdanie tyczy się tylko i wyłącznie programu Mała Miss/.

COMMENTS (40)

  • Agnieszka G.
    Maj 07, 2014., 12:16 • Reply

    Zawsze przerażały mnie tego typu programy emitowane na "zachodnich" stacjach, ale cieszyłam się też, że u nas nie zyskały na popularności... Widać myliłam się :(

    • Matka Prezesa
      Maj 07, 2014., 17:47 • Reply

      Zawsze znajdą się ludzie, którzy kosztem dzieci chcą się wzbogacić... :(

  • Aleksandra Greszczeszyn
    Maj 07, 2014., 12:18 • Reply

    Przerażają mnie tego typu konkursy, a jeszcze bardziej pełna hipokryzji postawa rodziców tych dzieci...

  • Anyahblog
    Maj 07, 2014., 12:22 • Reply

    Kolejny dowód na to, że Rej się mylił. Polacy to gęsi, ba wręcz papugi bezmyślnie powtarzające zaobserwowane schematy. Niekoniecznie dobre. Mamy już "Hujowin" z biegającymi dyniami, mamy "Walętynki" z kiczowatymi amorami, mamy też małą Miss. A na deser mojego ornitologicznego wywodu, drżyjcie indyki, bo to już czas, aby ni z gruchy ni z pietruchy zacząć celebrować święto dziękczynienia. Co sądzę o małych miss i ich rodzicach? Dzieciom współczuję, bo mają wielkie nieszczęście posiadać bezmózgich rodziców, rodzicom współczuję, że natura była tak niesprawiedliwa i zamiast organu odpowiedzialnego za myślenie, dała im gąbkę. Dziwi mnie tylko, że patologia, jaką niewątpliwie są tego typu konkursy nie jest społecznie napiętnowana. Przecież, malowanie, przebieranie i robienie dziecku z mózgu wody (często niestety sodowej) to PATOLOGIA i sądzę, że tak przebrane dzieci niejednokrotnie stają się obiektem seksualnych fantazji pedofilów i innych dewiantów. Pomijam już fakt, co z tych dzieci wyrośnie...

    PS Bardzo fajny temat!

    • lavinka
      Maj 07, 2014., 13:01 • Reply

      Skoro można niemowlakom przekłuwać uszy, to czemu nie można zapisywać ich do konkursu? Norma w Polsce, traktować córki jak lalki. Niestety. :(

    • Aleksandra Greszczeszyn
      Maj 07, 2014., 19:10 • Reply

      No myślę, że od przekłuwania uszu do konkursu piękności jest jednak daleka droga... (choć sama nie przekłuwałam).

    • Anonymous
      Maj 08, 2014., 04:12 • Reply

      Nie porównujmy przekłuwania uszu do konkursu. Moja córka ma przekłute uszy (wprawdzie zrobiłam to gdy miała prawie 4 lata i wyraziła sama chęć, bo mama ma, to i ona też chce), ale do zapisywania jej do konkursu Mała Miss to mi zupełnie nie po drodze. A co to znaczy, że w Polsce traktowanie córek jak lalki jest normą?

    • Artur Pawlak
      Maj 08, 2014., 14:33 • Reply

      Ciekawe, czy jakby córka chciała tatuaż to też byś zrobiła? Czteroletniemu dziecku? Omg

    • Anonymous
      Maj 08, 2014., 17:16 • Reply

      Drogi Panie Arturze Pawlak jak córka będzie chciała tatuaż to wtedy będę się zastanawiać czy jej pozwolić czy nie. Póki co nie chce, więc sobie tym dupy nie zawracam :-)

    • cabinet.des.modes
      Maj 11, 2014., 20:43 • Reply

      @Antyahblog świeto dziękczynienia już do nas doszło i staje się coraz modniejsze - widzę to na przykładzie moich znajomych :/ Zadna z tych osób nie ma nic wspólnego z USA, ale i bez tego sa bardziej amerykańscy od samych Amerykanów. :D

  • Anonymous
    Maj 07, 2014., 12:22 • Reply

    Po prostu nie wierze.że na świecie są tacy rodzice. . . Dokąd ten świat zmierza????

  • Matka Polki
    Maj 07, 2014., 12:23 • Reply

    Ło matko. To w Polsce tez takie coś jest. A może obiło mi się o uszy, nie pamiętam. Ale widziałam te amerykańskie i współczuję tym dzieciom. Niespełnione ambicje matek, a dzieci płaczą przy czesaniu, chcą spać, a muszą wchodzić na scenę, dokleja się im rzęsy, robi nakładki na zęby, przetwarza w puste plastikowe lale, które mają wygrać trofeum i pieniądze. Ohyda.
    Chociaż sama mam całkiem ładne dziecię (najpiękniejsze na świecie), w życiu nie będę tak torturować dziecka. Bo to żadna zabawa, to tortury dla tych maluszków, szczególnie tych 2-5 letnich.

  • Świat Recenzji
    Maj 07, 2014., 12:36 • Reply

    Serio już w Polsce to jest ?
    Oglądałam Amerykańską wersję i to co się tam działo to poprostu była tagedia i marnowanie dzieciństwa dziewczynkom robiąc z nich puste lale, ja tam nie widziałam persfadowania dziecku,że to nie wygląd się liczy ,a środek-wręcz przeciwnie.
    Tona lakieru do włosów, makijaż gorszy niż w Gothic lolita... żal mi tych dzieci,pełnym sercem mi żal ,że matki swoje niespełnione ambicje przelewają przymusowo na dzieci,czasami z fanatycznym uporem maniaka....

  • lavinka
    Maj 07, 2014., 12:59 • Reply

    Pamiętam z czasów przedszkolnych konkursy plastyczne, ale może dlatego, że chodziłam na specjalne zajęcia, nie do placówki. Konkursy na najładniejszy obrazek czy powiedziany wierszyk są w tym wieku chyba codziennością. To jednak co innego niż konkursy piękności, które nie podobają mi się w żadnym wieku. Powiedziałabym, że dzieci je znoszą chyba nawet lepiej od dorosłych. :)

    • Matka Prezesa
      Maj 07, 2014., 13:01 • Reply

      Autor tego pomysłu twierdzi, że chodzi o talenty, a ,,Mała Miss" to tylko nazwa, żeby była bardziej chwytliwa. :D

    • Gosia Skrajna
      Maj 07, 2014., 19:04 • Reply

      NIe mogę..co za hipokryzja...dla mnie to tylko kolejna zagrywka marketingowa...Myslę, że jest odwrotnie...chodzi o Małą Miss (uroda) a talent przy okazji :PP
      Oglądałam w ciązy wersję amerykańską...i od strony kulis..i te matki...rzadko zdobywam się na krytyczne komentarze, ale w tym wypadku, sorry, dla mnie to traktowanie dziecka jako marionetki do spełnianie niespełnionych marzeń ich mam....nie ogarniam tego...co z tych dzieci wyrośnie? pokaleczone psychicznie anorektyczki lub bulimiczki...chociaż patrząc na ich mamy bliżej im będzie do..słonic...
      Jestem na NIE dla takich ... przedsięwzięć...

  • Szalonooka
    Maj 07, 2014., 14:43 • Reply

    Takie dziecko, które wyraża chęć wzięcia udziału w konkursie, na dzień dobry powinno dostawać opiekę psychologa, a rodzic psychiatry.
    Koszmar. Jak można tak bawić się kosztem dziecka?

  • yendza o.
    Maj 07, 2014., 15:25 • Reply

    a później zdziwienie, że gimanzjalistki są zrobione na lale 20+, że szybko dorośleją, że patrzą tylko na wygląd.

  • Anonymous
    Maj 07, 2014., 15:52 • Reply

    Nie wiem kogo bardziej żal. Dziecka, które na pewno będzie miało dola bez korony, czy rodziców bez mózgów. Każde dziecko jest piękne, każde ma jakiś dar czy talent. Sama mam dwójkę zdolnych dzieci, wiem ile czasu, sił, wsparcia kosztuje ich rozwój, wiem też że jak dziecko samo nie chce, choćby paść na pysk nic się nie zrobi..... Magdalena

    • bozena jedral
      Maj 07, 2014., 17:09 • Reply

      tu należy pomyśleć o podejściu, jeśli będzie tłumaczenie, że korona jest wspaniała, ale nie najważniejsza, najważniejsze jest zaprezentowanie swoich talentów, to takie nastawienie dziecka będzie miało inny wydźwięk w przypadku przegranej

  • bozena jedral
    Maj 07, 2014., 17:07 • Reply

    wcześniej widziałam ich w tv śniadaniowej (chłop mnie zawołał, żebym obejrzała), mówili rozsądnie, dzieci nie będą malowane, paznokcie nie będą malowane, nie będą na siłę, sztucznie upiększane, dziewczynki będą miały jednakowe sukienki (jakaś marka chce się wypromować i ma ubrać je)-zwykłe, proste princeski, ładne-bez szału strojenia,oczywiście mam pełną świadomość, że dziecko samo z siebie nie dąży do wystąpienia w konkursie, a nawet jeśli tak powie to było to wcześnie wyuczone/wypracowane/wmawiane przez rodzica, pomysł mi, jako rodzicowi się podoba (otwarcie potępiałam konkursy piękności w USA), utalentowane dzieci nie bardzo maja gdzie się prezentować, a tu z tego co wiem o to chodzi, wiadomo, że znajdą się puste matki z chorymi ambicjami i ci którzy całkowicie się sprzeciwiają takim rywalizacjom, ale to już jest u nas, będzie głośno, szeroko promowane, zapewne równie głośno potępiane, co również będzie dobrą reklamą, bo pomysłodawca będzie miał okazję publicznie się wypowiadać w superlatywach o konkursie (darmowa reklama w mediach), nie wysłałabym dzieciaków na taki konkurs, bo po prostu tego nie "czuję", ani żadne z moich dzieci nie jest wybitnie uzdolnione, inaczej może bym zabiegała, by ten talent pokazać

    • Matka Prezesa
      Maj 07, 2014., 17:16 • Reply

      Oglądałam. Super. Ale na pytanie ,,Dlaczego Mała Miss" facet odpowiedział, że dlatego, że nazwa się sprzedaje.
      Pieniądze? No pewnie, że jemu chodzi o pieniądze. Nie dziwię się, w końcu w ramach akcji charytatywnej tego nie robi.
      Matka która się wypowiadała to ta sama co była PnŚ. Opowiadała o swojej 4letniej córce, która sama (no na bank :D ) pchała się do takiego programu (serio jakiś rodzic, który ma do czynienia z 4latkiem w to uwierzy?).
      Nie wygląd jest ważny? W końcu ,,Mała miss". Talent talentem, ale jeszcze ,,trzeba wyglądać". Już na zdjęciach w katalogu widać to wszystko czarno na białym. ;)

    • Agnieszka B.
      Maj 07, 2014., 17:39 • Reply

      Pytanie podstawowe brzmi: skąd czterolatka dowiedziała się o konkursie Mała Miss? Usłyszała w telewizji może? Niechby i usłyszała, ale ktoś jej musiał wytłumaczyć, na czym rzecz polega. Tłumaczenie matki bzdurne.

    • Matka Prezesa
      Maj 07, 2014., 17:46 • Reply

      Tam chodziło o jakiś konkurs w którym miała być matka z córką i sprawdzana była wiedza dziecka o matce, matki o dziecku - tak przynajmniej zrozumiałam. ;) I jeszcze najbardziej utkwiło mi w pamięci, że do takiego programu się chodzi, żeby więzi umocnić. No na bank ...
      Matko. Boska.

    • bozena jedral
      Maj 07, 2014., 18:45 • Reply

      nie trzymałabym się kurczowo tych wypowiedzi, wiadomo że nie wiele osób robi coś za darmo, to że ktoś wpadł na pomysł, gdzie jest nisza na której można zarobić i mówi o tym głośno nie jest godne potępienia, nazwa się sprzedaje i co z tego, na tym polega reklama-chwytliwe hasło
      jak napisałam,jeśli dziecko mówi, że chce wziąć w tym udział to albo miało to wmawiane, albo było przekonywane, zresztą masz syna w podobnym wieku i wiesz ile musisz manipulować, żeby zrobił co chcesz i proszę nie mów mi, że nie manipulujesz, bo większość przyjętych norm dla dziecka to coś abstrakcyjnego, a ty je uczysz odpowiednich zachowań, nie wysłałbym dziecka na taki konkurs, to też już napisałam, gdyby któreś miało wybitny talent szukałabym innej drogi by go pokazać, o chorych ambicjach niektórych też wspomniałam, nie rozumiem nagonki na cały konkurs, na razie nie widzę w nim nic złego, raczej zrobiono specjalny szum dla darmowej reklamy w TV

    • Matka Prezesa
      Maj 07, 2014., 18:57 • Reply

      Sama nazwa Mała Miss (ściągnięta bezpośrednio z Ameryki, gdzie widać było PATOLOGIĘ) - daje wiele do życzenia ...
      Podobnie katalogi zdjęć i nikt mi nie wmówi, że tam TYLKO o talent chodzi. Te dzieci mają WYGLĄDAĆ.
      I to jest złe.

  • Joanna Wojciechowski
    Maj 07, 2014., 18:15 • Reply

    Noemi a czy Ty wiesz jakie teraz mamy male dziewczynki? Ja walczę non stop z Victoria, bo jej sie marzy makijaż, malowanie paznokci i wieczne przebieranki. Jestem pewna, że gdybym jej zaproponowała zapisanie do tego programu, to by oszalała z radości. A przecież ja jej tego nie uczę. I tak uważam, że ma dryg fo tańca, więc chodzi do konserwatorium, poza tym jest raczej inteligentna, ale jak to mała dziewczynka marzy o byciu księżniczka i zaprezentowaniu swoich talentów. O, recytuje fantastycznie na przykład.
    Widzisz więc, że jednak dzieci same mogą prosić rodziców, żeby ich aapisali.
    A co już z tym zrobią rodzice to już inna sprawa.
    A odnośnie rywalizacji... kiedyś na judo mieliśmy pokaz i Victoria dostała do pary rowiesniczke, ktora z nią wygrala dwa razy, czym moja córka w ogóle się nie przejęła. Natomiast jak za trzecim razem ro Victorii udało sie wygrać(swoją drogą przez przypadki;)) tamta wpadła w histerię. Już w wieku czterech lat mialau parcie na wygraną, której nawet ja nigdy nie miałam a co dopoero moja mała. .. a wszystko przez potrzebę zdobycia uznania u rodziców... tak myślę.

    • Matka Prezesa
      Maj 07, 2014., 19:09 • Reply

      Nie mam córki, ale jestem kobietą. Jako mała dziewczynka sama lubiłam się przebierać, zakładałam mamy szpilki, malowałam się mamy szminką i wiązałam sobie jej długie chusty w formie spódniczki. Miałam tez swoją paletę cieni do powiek. Takich tandetnych dla dziewczynek, ale były. Mimo to rywalizowanie w tym wieku w formie ,,Miss" jest dla mnie nie do zaakceptowania.

      No i oczywiście nie jestem przeciwniczką konkursów OGÓLNIE. Tym bardziej w JEDNEJ dziedzinie, a nie misz-masz. Jak można dziewczynkę śpiewającą porównać z dziewczynką tańczącą? :)

    • Artur Pawlak
      Maj 08, 2014., 14:40 • Reply

      Joanno masz rację, że dziewczynki mają parcie na makijaż itp. Pewna znana mi nastolatka z podstawówki chce się malować, modnie (wedle mnie względnie przyzwoicie na swój wiek) ubierać, farbować włosy itp. A skąd bierze przykład? No z matki, która stylizuje się cały czas jakby była na wybiegu. A co robi matka? Nie pozwala jej... I bądź tu człowieku mądry. Dawajmy trochę przykładu swoim dzieciom, prawda?

    • Artur Pawlak
      Maj 08, 2014., 14:43 • Reply

      Był kiedyś taki program "Od przedszkola do Opola", wg mnie to był świetnie zorganizowany konkurs muzyczny dla dzieci. Było wybrane dziecko na pierwsze miejsce (sposób trochę tandetny i pewnie ustawione toto ale pomińmy to) ale nie sądzę żeby inne dzieci mogły czuć się tam gorsze lub coś. Był to program "na poziomie".

  • Monika w
    Maj 07, 2014., 19:40 • Reply

    Noemi, ja właśnie tego nie ogarniam, w życiu nie posłałabym córki, choćby była najpiękniejsza, na żaden konkurs piękności, mody itp. Dla mnie (ona jest moją jedyną najpiękniejszą księżniczką ,nikomu nie muszę tego udowadniać), mody itp. Ponieważ podzielam Twoje zdanie. Dziecku bardzo łatwo zniszczyć psychikę, zmienić go w nieczułego androida zdolnego robić karierę, byle do celu nawet po trupach. Nie popieram tak wyścigów szczurów jak i beznadziejnych konkursów, wymyślonych bez głupich zagubionych dorosłych. Dla dziecka porażka, przegrana to jak cios na całe życie, że nie jest jednak naj...nie chciałabym aby moje dziecko miało takie odczucie dzięki mnie.

  • Matka Debiutująca
    Maj 07, 2014., 19:45 • Reply

    Takie programy to zwykłe trzepanie kasy i trzepanie mózgu dzieciom przez ich własnych rodziców. To nie jest zdrowe wprowadzać konkurencję i rywalizację na tak wczesnym etapie. My się oburzamy, ze dzieciaki na podwórku są w stanie wykluczyć osoby gorzej ubrane czy nie posiadające Iphone, ale to jest tylko i wyłącznie wina rodziców i uczenia takiego nastawienia - ja muszę być najlepszy, najbogatszy, najpiękniejszy. Ja się zastanawiam, że konkursy dla małych dzieci w ogóle są legalne, bo przepraszam, ale nawet stare "Od przedszkola do Opola" pachniało mi jakimś dziwnym wypychaniem dzieci na siłę do telewizji, bo rodzice mieli takie marzenia a nie "promowaniem talentów".

  • ewa j
    Maj 07, 2014., 20:03 • Reply

    Nie ma to jak pozbawić dziecka dzieciństwa. A potem słyszy się głosy pokrzywdzonych matek zostających babciami przed czterdziestką. A jak mają dorastać małe laleczki wystawiane na pokaz? Żyjące w przekonaniu, że ładny uśmiech, makijaż i wypięty tyłek zapewnią im chwałę i sukces.Takie programy propagują jedynie kolejne pokolenia pustych dmuchanych lal przekonanych o wyższości cycków nad rozumem.
    Ja osobiście nie widzę nic pozytywnego w takim targu próżności i nie jestem w stanie pojąc fascynacji i zapotrzebowania na ten lukrowany światek.

  • Sylwija
    Maj 07, 2014., 21:56 • Reply

    Grzes mial poltora toku, gdy na jakichs targach zrobili mu zdjecie, wzieli nr telefonu i potem zaprosili nas do jakiejs agencji reklamowej. Gadka szmatka, eizja wielkiej kariery bla bla bla, zaczynamy od zrobienia portfolio, 40zdjec pozowanych na szarym tle. Wysmialismy pana. Nasz syn nie staje, nie siada, nie usmiecha sie na zawolanie. Poza tym, dla takiegk dziecka to strasznie meczace musi byc. Fizycznie meczace. Tak samo, jak chodzenie po wybiegu, czekanid na swoja kolej, potem na werdykt. Po co to komu?

  • Taka sobie mama
    Maj 07, 2014., 21:57 • Reply

    Ech rywalizacja...Biorąc pod uwagę konkurs, zgadzam się Matko Prezesa z Tobą. Biorąc pod uwagę zdanie:Tam, gdzie jest rywalizacja,nie ma miejsca na zabawę, nie zgadzam się z Tobą.A gry, a rywalizacja sportowa.Nie mam parcia na to,by mały brał kiedykolwiek udział w jakichkolwiek konkursach ( recytatorskich, tanecznych, a zwłaszcza w plastycznych), ale uczę go (za pomocą gier czy biegów, że rywalizacja może być zabawą). Nie jest łatwo, często przegrana to płacz albo w ogóle rezygnacja z jego strony,np. zatrzymanie w biegu.
    Inną sprawą jest robienie z dziecka dorosłego albo ciągłe pokazywanie mu,że jest beznadziejne
    Swoją drogą ciekawam Twojej opinii na temat komputerów w życiu kilkulatka.

    • Matka Prezesa
      Maj 08, 2014., 13:30 • Reply

      Jaś potrafi sobie włączyć komputer i dwie gry - Tony Hawka i Cars. Gra raz, dwa razy w miesiącu po 20 minut. ;) Komputer go w ogóle nie interesuje.

  • Mama Kubusia
    Maj 08, 2014., 07:59 • Reply

    Noemi, ponownie muszę się z Tobą zgodzić. Nie wiem w ogóle kto wpadł na tak okrutny pomysł, aby zrealizować ten projekt w naszym kraju. Rozumiem konkursu miss, kiedy kobiety są już świadome i że tak powiem "dorosłe". Ale wciąganie dzieci w to bagno, wyłącznie po to, by zrealizować swoje chore, niespełnione ambicje, to najzwyczajniej w świecie czyste skurwysyństwo. Wątpię, aby jakakolwiek matka wystawiająca swoją córkę w tym konkursie, obiektywnie spojrzała na to, co robi. Dla nich liczą się wyłącznie pieniądze, ewentualny prestiż. I tak jak napisałaś- cierpi tylko dziecko, ale przecież nikt nie zwraca uwagi na to, czy na tej przypudrowanej buźce widać jakiś grymas. Nikt nie patrzy na to, czy z pod doklejonych rzęs lecą łzy. Dziecko ma ładnie wyglądać, ma wygrać, musi wygrać. Nieważne jak, za jaką cenę. Czyste skurwysyństwo i brak wyobraźni. Szczerze wątpie, by którakolwiek z tych dziewczynek prowadziła później normalne życie, skoro od początku będzie miała wpojone takie chore priorytety. Skoro od początku będzie zwracała nadmierną uwagę na swój wygląd, na swoją wagę. Jak takie dziecko ma być szczęśliwe? Przecież nie pobawi się w rówieśnikami na placu zabaw, bo jeszcze sobie buźkę czymś podrapie i jak wtedy stanie do konkursu, hm?
    Czym innym jest świadome wspieranie talentu dziecka, a czym innym realizwowanie na nim swoich ambicji za wszelką cenę. Ta druga sprawa to skurwysyństwo.

  • Noelka
    Maj 08, 2014., 08:17 • Reply

    Miałam to "szczęście" oglądać parę razy przelotem te pożal się Boże programy.
    Na początku próbowałam zachować dystans.
    Ale jak zobaczyłam jak pewna sześcioletnia dziewczynka zostaje poddana depilacji nóżek (!), a potem opalaniu natryskowym to powiedziałam: dość.
    Robią z tych dzieci za przeproszeniem-małe lafiryndy. :/
    Jestem zdecydowanie przeciw takim, akcjom. Wszystkie dzieci są tak samo cudowne, śliczne, mądre. Bez wyjątku.

  • wyrazoneslowami
    Maj 08, 2014., 18:35 • Reply

    Dramat, nie znam pięciolatki, która myśli o konkursach piękności... prędzej interesują je koniki "Bo prosze pani kiedyś jechałam na oklep i mój braciszek też! I on nazywał się Balon!", wypad do wesołego miasteczka czy zabawa w żaby. Prędzej uciekną przed szczotką z rana niż wysiedzą miliony godzin, aby mieć ładny fryz, że o sukienkach zaraz ubabranych farbą, błotem czy obiadem nie wspomnę :) Nie ma to, jak skutecznie odbierać dzieciństwo najmłodszym, najpierw tablety, które "uspokajają" teraz Mała Miss... świetny wpis, nawet nie wiedziałam o takim konkursie, aż głowa peka od takich wiadomości.

  • livesnapblog
    Maj 13, 2014., 18:11 • Reply

    Interesujący post. Dobrze się czyta. Pozdrawiam, Monika

LEAVE A REPLY

loading
×