Święta krowa!

Idę z Prezesem na spacer.
Przez chodnik trudno się przedostać bo jakiś &#%* właśnie zastawił część chodnika swoim autem.
Super.
Jeszcze kiedyś w dobie posiadania większej wyrozumiałości [może to kiepski kierowca?] prosiłam Prezesa żeby uważał, kiedy prowadził swój rower.
Potem przestałam mówić cokolwiek, a w duchu myślałam:
– Trochę w lewo, w lewo! Porysuj temu &#%* auto kierownicą hulajnogi. Niech się nauczy parkować.


Jestem matką. Wózkową matką na dodatek.
Dwa wózki powoziłam. Jeden, który był wielki, toporny i prowadziło się go jak taczkę [nie polecam], a który po 4 miesiącach zmieniłam na inny. Lekki, malutki, zwrotny i tym mogłam manewrować po mieście pełnym kierowców, którzy pomylili chodniki z parkingiem.
Uważałam jak mogłam, bo człowiek jednak litość posiada. Że auto drogie, że lakiernik drogi, że ktoś na pewno wcale nie chciał tak stanąć.
Teraz żałuję, że przemieszczając się wózkiem przez tor przeszkód jaki mi zapewnili kierowcy, nie zrobiłam wózkiem rys na masce.
Mogło to być takie małe ,,Upsss!”.

Za to Prezes w wieku 4 lat skomentował na całe gardło:
– Oooo! Patrz mamo! Ten Pan stanął krzywo jak baran!

Matka czerwona jak burak, bo facet z auta wysiadał, zaparkował jednak tak, że można było tylko ręce załamać. Ale auto drogie, wiec może mu się należały dwa miejsca w cenie jednego?
Nie wnikam.
Więc Prezes zagiął czasoprzestrzeń, kiedy mężczyzna wysiadający z auta spojrzał na mnie i na metrowego Prezesa nie odzywając się ani słowem.
A Prezes nie dawał za wygraną i ciągnął mnie za rękaw:
– Ale prawda mamo? Prawda?!
– Prawda.
Przecież sama tak mówię…

Słownictwo trzeba było zmienić. No niestety. Inny zasób słów używać.

Inna sytuacja, podobna bardzo. Facet stanął na pasach.
Prezes na całe gardło:
– Jak będę duży będę policjantem! Będę rozdawał mandaty! Nie wolno stawać na pasach!

Więc ja wcale nie potrzebuję naklejek o nazwie ,,Karny Kutas”.
Jak przy moim boku stoi Prezes, to nic nie umknie jego uwadze!
Drżyjcie śremscy kierowcy, którzy ośmielają się przy runku stawiać auta nie tak jak trzeba.
Prawdopodobnie małe, ponad metrowe dziecko uwzględni Wasze łamanie prawa w swojej wypowiedzi.

Ja kumam, że można się spieszyć. Czasem sami się spieszymy. Nie jestem kierowcą. Nie będę. Nie chcę. Ale PT jest kierowcą.
Nie stajemy na chodniku, na pasach.
Pewnie dlatego, że z tyłu zawsze siedzi Prezes komentujących dosłownie każde wykroczenie taty.
A niech tata przejdzie na pomarańczowym świetle …
Lub na czerwonym – bo Prezes z reguły nie widzi tej zielonej strzałki, która umożliwia nam skręt.
Jeździmy bezpiecznie.
Pewnie dlatego,że to ja jestem panikarą numer jeden, która za każdym razem podczas wsiadania do samochodu ma przed oczami wizję wypadku.
To dlatego Prezes siedzi zapięty w fotelik z najwyższymi notami w Crash Testach w tym przedziale wagowym.
Akysz!

Ale ponieważ ja nie jestem kierowcą, chodzę pieszo. Ekologicznie tak.
Więc mi to przeszkadza.
Naprawdę.
Wiecie ile razy zastanawiałam się jak bezpiecznie przejść chodnikiem zastawionym przez auto? Bezpiecznie, żeby nie iść ulicą, a chodnikiem?
O przemieszczeniu się Prezesa na hulajnodze nie wspomnę.
Już pomijam kierowców, którzy stają na pasach, kiedy ja właśnie przez te pasy próbuję przejść.
Już nawet nie oczekuję, że ktoś mnie przepuści na pasach, bo to graniczy z cudem.
A nawet jak mnie ktoś przepuści, to ten drugi kierowca, jadący z drugiej strony prawdopodobnie się nie zatrzyma, a ja w połowie pasów będę drżała o swoje życie i dziecka.
Dlatego staram się szukać pasów ze światłami.
Chociaż tu też się dzieją różne cuda na kiju, które podnoszą mi ciśnienie, serce łomocze, a gul w gardle nie pozwala nic powiedzieć.
Bo kiedy ja mam zielonego światło, to nie wchodzę od razu na pasy, tylko jeszcze dodatkowo rozglądam się, czy aby jakiś &#%* nie wpadł na pomysł, by ruszyć.

Serio. Tacy się zdarzają.
Jeden przejechał mi kilka centymetrów przed wózkiem.
W ramach tego, że adrenaliny mam w życiu za mało.
Nie mam. Zapewniam. A życie mi miłe.

[nie,nie spisałam numerów rejestracyjnych, nie zadzwoniłam na policję, nie klęłam, przeszłam przez pasy i odetchnęłam z ulgą, że żyjemy].

Ponieważ nie jestem kierowcą, nie kieruje. Nie będę kierować, nie chcę się tego nauczyć. Jestem bez prawka.
Wiem jednak doskonale jako potencjalny obserwator-pasażer siedzący z przodu, że niektórzy piesi też próbują swoich sił jako uliczne kołki.
Widzę czasami staruszki, takie co ledwie się na nogach poruszają, z laską, balkonikiem, które w miejscu niedozwolonym przechodzą sobie, a samochód z piskiem opon musi hamować.
Lub matki, które ciągną za sobą kilkuletnie dzieci w ostatniej chwili wskakując na chodnik jak z torpedy.
Odkąd jestem matką nauczyłam się przechodzić przez pasy. Chyba dlatego, że myślę przyszłościowo i nie chciałabym aby dziecko nauczone złych nawyków kiedyś znalazło się pod kołami auta, wpadając na pomysł by przejść na ,,skróty” na drugą stronę.

COMMENTS (47)

  • Anonymous
    Mar 24, 2014., 18:26 • Reply

    Zrobisz prawojazdy to zrozumiesz, ze czasami inaczej sie nie da zaparkowac bo tylek samochodu ci wystaje za mocno imusisz wjechac na chodnik. Przepisy mowia:1,5m odległości oldla pieszego na chodniku. Ja takze jestem matką, jestem tez kierowcą mieszkam w duzym miescie i uwierz mi,ze ounkt widzenia naprawde zalezy id tego czy masz prawko (tzn czy jezdzisz samochodem)czy nie. Nie pipieram zastawiania chodników ale de facto dzueci na rowerkach,hulajnogach itp.tez j adkos do chidnika dla pieszych mi nie pasuja

    • Matka Prezesa
      Mar 24, 2014., 18:32 • Reply

      Fajnie by było gdybyś przeczytał/a mój cały post. To bardzo ułatwiłoby nam dalszą dyskusję.
      Nie jestem kierowcą, jestem pasażerem. Nie zastanawiamy chodnika autem. Nigdy.

      A gdzie ma jeździć dziecko na rowerku czy hulajnodze jak nie na chodniku? Na ruchliwej ulicy?

    • Misako - matka po japońsku
      Mar 24, 2014., 18:46 • Reply

      Nie no sorry jak mam prawko od lat i nigdy tak nie staje, a mieszkam w największym mieście w Polsce, gdzie często gęsto nie ma jak stanąć, ale za takie parkowanie sama bym dała KK.
      I między nami kierowcami jak już ktoś wjeżdża na chodnik, to tak że nie da się przejść, a tym bardziej z wózkiem.
      Jeśli ktoś jest sierota i nie umie parkować swoim autem to niech sobie mniejsze kupi albo rower.
      Tłumaczenie, że "zrobisz prawko, zrozumiesz" bzdura...

    • Katarzyna Wrześniak
      Mar 24, 2014., 19:22 • Reply

      Misako - bardzo dobrze napisałaś :)!! jestem matką, kierowcą i pasażerem - jak ktoś nie potrafi parkować niech sobie kupi rower :)!! a co to za wytłumaczenie "Zrobisz prawojazdy to zrozumiesz, ze czasami inaczej sie nie da zaparkowac bo tylek samochodu ci wystaje za mocno imusisz wjechac na chodnik. "- czy Ty czołgiem jezdzisz że "tylek" samochodu Ci się nie mieści ?? ja będąc na spacerze z dzieckiem zawsze się zastanawiam jak taki baran zdał prawo jazdy, skoro zaparkować nie potrafi to nie chce nawet myśleć jak jeździ ;)

    • Skrawki Myśli
      Mar 24, 2014., 19:24 • Reply

      Ja jeżdżę namiętnie jako pasażer swego męża i gdy nie ma jak zaparkować, to samochód jedzie dalej i tak aż do skutku. Nie ma zmiłuj, nie ma wymówek, że mało miejsca. Nic nie tłumaczy zwykłego chamstwa i nieznajomości, tudzież olewania, przepisów drogowych. Swoją drogą śmieszą mnie bardzo takie wymówki. I przerażają, bo raz sobie pozwolisz na głupotę a ona może kogoś kosztować życie.

    • Artur Pawlak
      Mar 24, 2014., 19:26 • Reply

      do Anonima: ..."ale de facto dzieci na rowerkach, hulajnogach itp. też jakoś do chodnika dla pieszych mi nie pasują" weź sobie w rękę Kodeks Drogowy albo zajrzyj: http://kodeks-drogowy.org/ i się doucz.
      Po za tym jestem kierowcą i zawsze da się zaparkować tak, żeby nie wjeżdżać na chodnik. Ewentualnie trzeba być debilnym leniem jeśli się nie chce poszukać odpowiedniego miejsca.
      Miałem sytuację niedawno, że mnie kurwica brała jak szedłem z Jasiem i musieliśmy omijać auto, które stało na pasach bo gdybym był sam to przeszedłbym mu po masce.

    • Jakub Kobyliński
      Mar 24, 2014., 20:04 • Reply

      Anonim, ja też mam prawko i w głębokim poważaniu Twoje wywody. jak nie możesz się zmieścić, o sobie mniejsze auto kup i tyle. Przepisy są i nie należy ich łamać, nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz....

    • Zatracając się
      Mar 24, 2014., 20:41 • Reply

      Ja też mam prawko od kilku dobrych lat i nigdy nie parkuję ograniczając widoczność pieszym, bo sama tego nie znoszę. Na chodniku zostawiammiejsce dla pieszych. Da się? Da... a jeśli nie to szukam innego miejsca. Anonimowy jeśli jesteś kobietą to jeździsz jak baba, a jeśli mężczyzną to może masz za duży samochód, a wiadomo o czym to świadczy ;)

    • yendza o.
      Mar 24, 2014., 22:03 • Reply

      anonimowy, co za bełkot!
      nie mieścisz się autem? albo masz za duże, albo zwyczajnie nie umiesz parkować! bo nie zawsze jest tak, że znajdziesz odpowiednią ilość miejsca do zaparkowania na jakimś konkretnym odcinku, który najbardziej Ci pasuje, bo masz najbliżej do sklepu/apteki/domu - wtedy szukasz innego, takiego, gdzie tyłek samochodu nie będzie wystawał na jezdnię, a przodem nie zablokujesz chodnika, a nie, że się nie da.
      to samo tyczy się pieszych - po to są przejścia, żeby z nich korzystać, a nie na skróty, bo bliżej do spożywczaka.
      są przepisy, to je egzekwuj, a jak się nie podoba, to polecam rower, albo pieszo.

    • Anonymous
      Mar 25, 2014., 06:56 • Reply

      Ja np. prawko posiadam i uwierz mi, ze mam zupelnie odmienne zdanie od Twojego! Jezeli masz problem z zaparkowaniem wlasnego samochodu i jestes praktykujacym kierowca, to z cala pewnoscia chujowy (bezmyslny) z Ciebie kierowca! :D Jestem mama mieszkajaca w Irlandii i odkad otrzymalam ogromny dar noszenia w sobie dziecka, nie prowadze samochodu. Czemu? Bo odczuwam przeogromny stres z powodu takich wlasnie kierowcow (chujowych). A Twoj punkt widzenia moglby sie diametralnie zmienic, gdybys tak poprzemieszczala sie czasami na nozkach. Warto wczuc sie w role bardzo wielu mam z wozkami i z dziecmi bez wozkow...
      Dalej Tobie naswietlac sprawy nie bede, bo jestes mama, w zwiazku z czym posiadasz (a przynajmniej powinnas) dobrze rozwiniety ''zmysl'' wyobrazni.

    • Matka Prezesa
      Mar 25, 2014., 09:29 • Reply

      Nawet dużym autem da się zaparkować. ;)
      Mój tata ma duże auto i nie parkuje nim na chodniku. Więc to raczej nieudolność kierowców, a nie kwestia, że się ,,nie da".

  • Anonymous
    Mar 24, 2014., 18:42 • Reply

    Czytam i widze siebie.. :-D do tego w taka deszczowa pogode mozna zaliczyc "kaluzowy prysznic" od uprzrjmych kierowcow..

    • Matka Prezesa
      Mar 24, 2014., 18:43 • Reply

      Ach. Znam. Tak. Bardzo!
      Jasny płacz. Cały w ciapkach. :3 Uwielbiam!

  • Anonymous
    Mar 24, 2014., 18:58 • Reply

    Dzieci na rowerach powinny jeździć x daleka od ulic np. W parkach, na boiskach itp. A nie po chidnikach potracajac przechodniów lub nie daj boze przejeżdżając jakies mniejsze dziecko. Kierowcy, ktorzy zastawiaja chodniki sa denerwujacy ale trzeba im to wybaczyć, w Polsce nie ma kultury jazdy tak samo jak nie ma kultury parkowania

    • Matka Prezesa
      Mar 24, 2014., 19:00 • Reply

      Moje dziecko nigdy w nikogo nie wjechało, nie potrąciło żadnego dziecka. Była jedna sytuacja, że zastąpił komuś drogę, ale specjalnie.
      Nie wyobrażam sobie sytuacji w której taszczę rower do parku [z moim kręgosłupem] tylko po to, żeby pojeździł sobie ,,z dala od ludzi". Ponadto u nas są specjalne strefy rowerowe na chodniku. ;) Problemu nie ma żadnego.

    • Skrawki Myśli
      Mar 24, 2014., 19:25 • Reply

      Anonimowy, sorry, nie ma wybacz. Głupoty gadasz i tyle.

    • Zatracając się
      Mar 24, 2014., 20:36 • Reply

      A niby jak do takiego parku dziecko ma się dostać żeby sobie pojeździć? Ma się teleportować, czy może mama na baranach ma taszczyć rowerek, hulajnogę etc.?

    • Agata Filewicz
      Mar 24, 2014., 21:21 • Reply

      W Polsce nie ma kultury jazdy, bo zbyt często się ten brak kultury wybacza wszystkim dupom wołowym, które nie potrafią jeździć & parkować i tym, które głaszczą po rączkach te pierwsze.
      I podpisuję się pod Zatracając się. Szkoda, że za dużo osób nie potrafi używać mięśnia od myślenia.

    • Anonymous
      Mar 25, 2014., 07:08 • Reply

      W Polsce nie ma kultury jazdy i parkowania... to powiedz, gdzie jest? Mieszkam w Irlandii i to, czego tutaj sie naogladam i nierzadko doswiadcze jako pieszy i jako pasazer (kierowca juz nie - z wlasnego wyboru!), coraz bardziej motywuje mnie do tego, by albo zarysowac maske, albo wysiasc z samochodu i dac takiemu kierowcy w pysk! (w zaleznosci od sytuacji.)

    • Katarzyna Markowska
      Mar 25, 2014., 11:25 • Reply

      Ciekawa jestem czy masz dziecko i czy zawsze kiedy chcesz pojeździć z nim na hulajnodze rowerze czy rolkach jeździsz zapakowanym samochodem lub komunikacją publiczną do parku po czym spędzacie cudowne 20 min w parku a następnie znów wracacie do domu?????? Mnie również denerwują dorośli używający chodnika do jazdy na rowerze ale dzieci???? Zastanawiam się również czy jako dziecko jeździłeś/łaś tylko po ulicach i czy pozwalali ci na to rodzice??? Ciekawa również jestem jak wytłumaczysz zatem fakt stawania na miejscach dla matki z dzieckiem dla inwalidy czy dla ciężarnej ( chociażby pod supermarketem) przez osoby do tego nie uprawnione???? Często jeżdżę z dzieckiem niepełnosprawnym mam plakietkę i legitymację uprawniającą mnie do parkowania na takich miejscach jednak rzadko zdarza się że takowe miejsce jest wolne ponieważ jakiś buc zajmie to miejsce.... I może to uznasz za dziwne ale mimo przyklejonego znaczku w samochodzie dotyczącym uprawnień do korzystania z miejsc dla inwalidy korzystam z nich tylko jak mam ze sobą dziecko chociaż mogła bym za każdym razem.... I co dalej twierdzisz że w Polsce nie ma kultury jazdy??? nadmienię tylko że jeżdżę wielkim 7 osobowym samochodem który ciężko gdziekolwiek wcisnąć ale jakoś mi się udaje ( nawet na chodniku pozostawiając 1,5 m dla przechodniów)

  • Anonymous
    Mar 24, 2014., 19:27 • Reply

    Nigdy nie mow nigdy.

    • Matka Prezesa
      Mar 24, 2014., 20:09 • Reply

      Będę.

    • Anonymous
      Mar 25, 2014., 07:56 • Reply

      rzeczowy komentarz

  • Anonymous
    Mar 24, 2014., 19:40 • Reply

    Jakie glupoty -jak nie mozesz czegos zmienic musisz to zaakceptować. Polacy nie mają wpojonej kultury jazdy i parkowania,puszczenia na przejsciach, wjezdzania na zamek, puszczenia sie w korky, przy zmianie pasa...mnozyc przyklady??? Póki nie wychowamy pokolenia, ktore MYSLI nic nie zmienimy, bo Ci ktoxy parkuja, jezdza jak....... ; to pokolenie albo komuchów albo postkomuchów czyli nowobogackich zadluzonych po uszy pdeudokorporacyjnych niuńków,ktorzy uwazaja,ze wszystko im sie należy!!

    • Skrawki Myśli
      Mar 24, 2014., 20:05 • Reply

      A rzeczywiście nie możesz zmienić? Kiedy mam zacząć wychowywać i kogo? Może po prostu trzeba zacząć egzekwować istniejące prawo? I sorry, mam wrażenie, że co pokolenie to mniej myśli. Może zaakceptujmy, że wszystko jest do bani i rozjeżdżajmy się na drogach niczym na filmikach z rosyjskich ulic? To oczywiście sarkazm.

    • Anonymous
      Mar 24, 2014., 20:42 • Reply

      Wychowywac masz swoje dzieci,uczyc ich szacunku do ludzi, prawa, zwierząt, swiata...trydno to pojąć? Jaj chcesz egzekwować prawo,które przez MENTALNOSC JEST NIEEGZEKWOWANE..? Rozumiesz? Kure zmieniamy od skorupki... Nie odwrotnie.

    • Anonymous
      Mar 24, 2014., 20:44 • Reply

      A a a i jeszcze jedno... Nie zgidze się, ze co pokoleniem to mniej myśli. Mniej myślą rodzice dzieci, ake wokoło nie brakuje tych normaknych -patrz MP.

    • Agata Filewicz
      Mar 24, 2014., 21:32 • Reply

      Następna mądra wypowiedź. Pewnie, akceptujmy baranie łby i czekajmy aż ktoś kogoś kiedyś wychowa. Co za nonsens. Bez egzekwowania prawa - jak to napisała Skrawki Myśli - w teraźniejszości możemy przestać marzyć o właściwym wychowaniu dzieci. Bo - jak zapewne wielu z nas wie - dzieciom najłatwiej przychodzi kopiowanie starszych. I co, mamy wbijać maluchom, młodzieży, że te setki kierowców od siedmiu boleści robią źle? Przecież WSZYSCY tak robią. Może masz genialny plan na wychowanie małych obserwatorów? Chyba, że powinniśmy nauczyć je akceptacji głupoty ludzkiej....

    • Anonymous
      Mar 25, 2014., 04:56 • Reply

      Prezes obserwuje i WIEM,ze to co robia inni JEST ŹŁE.Czego tu nie rozumiecie?

  • beata bujdasz
    Mar 24, 2014., 19:50 • Reply

    jestem mamą i jestem kierowcą. Dbam o bezpieczeństwo swoje, dzieci ale także osób poruszających się na nogach. I nigdy nie parkuję gdzie popadnie, tylko szukam miejsca choćby parę metrów dalej. Jeszcze mi korona z głowy nie spadła jak musiałam się potem parę metrów na nogach przejść.

  • Młodzi-Rodzice
    Mar 24, 2014., 20:08 • Reply

    Ja jako matka i kierowca ze stazem w obu kwestiach okolo 2 lat. Twierdze iz.. Super kierowca nie jestem dlatego jak mam malo miejsca do zaparkowania jade dalej i parkuje tak by nie wystawac i nie przeszkadzac pieszym. Czasem mnie to slono kosztuje (np po spotkaniu mam blogerek gdy zaparkowalam w podziemnym parkingu) ale trudno. Czasem tak trzeba, i czesto widze ze ludzie phaja sie w wolne miejsce by unikanac strefy lub pod zakaz wjada by tylko dupsko podrzucic pod sam cel. Co to za problem dojsc 500m?????

    Co do kolejnej sprawy.. Jako.mama wozkowa kiedys mialam taka sytuacje gdzie dostawca by zaniesc kilka skrzynek piwa zastawil caly chodnik. Nie weszlam na ulice ale poprosilam grzecznie by ki zjechal z tego hodnika bo ja tu mam pierszenstwo, posluchal. Ale on chyba jakis mily hul bo 3/4 by mnie pewnie olalo ;D

    • Anonymous
      Mar 25, 2014., 07:34 • Reply

      Mam do Ciebie pytanie badz nawet poprosze o Twoja rade... Napisalas, ze od kiedy zostalas mama, jestes kierowca... (tak to pojmuje) twierdzac, ze nie jestes super kierowca... Odpowiedz zatem, jak Ty to robisz, decydujac sie na takie ryzyko i wiazaca sie z tym odpowiedzialnosc rodzica?? Ja mam prawo jazdy. Bylam kierowca do momentu az zaszlam w ciaze... dlaczego? Bo zdawalam sobie sprawe, ze nie jakis ze mnie swietny kierowca. Wiem, ze w kryzysowej sytuacji na drodze predzej bym spanikowala, a przynajmniej nie mam pewnosci, ze zamiast dzikiej naglej paniki, wykonalabym prawidlowy bezpieczny manewr. I dlatego wlasnie, z tego powodu, nie moge sobie pozwolic na prowadzenie samochodu, bedac mama, osoba odpowiedzialna - odpowiadajaca za swoje zycie i za zycie swojego dziecka. (nie mowiac o odpowiedzialnosci za zycie innych bedacych na drodze!) Z obserwacji wiem, ze sa mamy, ktore bedac takimi kierowcami jak ja, prowadza samochody i nierzadko z dzieckiem na tylnim siedzeniu (badz i na przednim - tak tez widzialam). Czy tak wlasnie powinno byc? Czy jest to normalne? Czy byc moze to ja mam nieuzasadniony lek przed prowadzeniem samochodu, spowodowany panika badz zbyt duza wyobraznia? Bede wdzieczna Tobie za odpowiedz. Mama z Irlandii.

  • monpetitmonde
    Mar 24, 2014., 20:57 • Reply

    Moja też tak komentuje. A jak na przejściu ze światłami czekamy i ci co się "zawsze spieszą" przechodzą na czerwonym to też niezłe komentarze usłyszą. A niech słyszą może choć jednemu głupio się zrobi że dziecko wie jak się zachowywać parkować a On/Ona nie.Zupełnie jak Ty nawet jak mam zielone to najpierw się rozglądam czy aby na pewno wszyscy kierowcy wiedzą co oznacza czerwone na ich sygnalizatorze. I dzięki tej ostrożności uniknęłyśmy wypadku bo jakiś "super kierowca" na warunkowym postanowił bez zastanowienia i ostrożności przejechać z nie małą prędkością. Byłybyśmy centralnie na pasach gdyby nie moja przesadna, dla niektórych, ostrożność.

  • Matka Debiutująca
    Mar 24, 2014., 21:12 • Reply

    Znam ten ból, o którym piszesz. Na osiedlu mamy sprytnie bardzo zrobiony chodnik tylko po jednej stronie i często parkują auta tak, że nawet 50 cm z trudem udaje mu się zostawić.Z wózkiem nie ma bata przejechać więc trzeba wyjść na jezdnię, a tam zakręt niezbyt bezpieczny także klnę pod nosem i czasem mam ochotę na siłę w z tym wózkiem się wepchnąć między płot i auto i porysowac to i owo.
    KK to chyba będzie rozwiązanie, albo Lulkę wyszkolę u Twojego Jasia ;)

  • bigmama
    Mar 24, 2014., 21:12 • Reply

    Zapraszam zatem do mnie:) Podpoznańskiej "sypialni"...tu dużo mam, także dużo rodziców za kółkiem...także jakoś wyrozumiałość większa:) I się zatrzymają na pasach, w kolejce na poczcie przepuszczą a i nawet drzwi do sklepu przytrzymają, co by mi dziecka nie zabiły;) I choć jestem napływowa i nie znam zbyt wielu osób ( oprócz wózkowych mam) to na życzliwość mieszkańców mej zacnej miejscowości narzekać nie mogę:) Przyznać jednak muszę, że Poznań omijam szerokim łukiem...tam jest dżungla a jak wiadomo z wózkiem w dżungli to tylko można dostać ukąszenie jadem od jakiegoś węża w prezencie....niestety...

  • yendza o.
    Mar 24, 2014., 21:55 • Reply

    i u nas pod domem kiedyś zaparkował taki pajac (podbnie jak na zdjęciu), tylko ja z dzieckiem muszę iść wtedy po ścieżce rowerowej, gdzie rano jest spory ruch i w razie kolizji to ja jestem winna, ja płacę odszkodowanie, koszty leczenia, etc.
    no i kierowca fury miał pecha, bo byłam w ostatnich dniach ciąży, wkurzona na maksa, z buzującymi hormonami - zdjęcie i telefon na policję.
    jak wracałam godzinę później do domu, to już auto było przestawione.

  • Gosia Skrajna
    Mar 25, 2014., 07:27 • Reply

    Znam ten ból...kiedyś na spacerze jeden okoń stanął tak , że tylko przez ulicę można było przejść .. dość ruchliwą...
    sister wyciągnęła aparat i zaczęła robić zdjęcia telefonem... Nagle znalazł się właściciel..jeszcze Nam groził...dupek..ale auto przestawił :-)

  • Anonymous
    Mar 25, 2014., 07:56 • Reply

    Mogłabym dużo napisać o kierowcach baranach, ale przytoczę tylko jedną babę.
    U mojej mamy jest ulica, którą się wyjeżdża z osiedla. Chodnik jest po jednej stronie i całkowity zakaz zatrzymywania się przy tym chodniku.
    Na dole ulicy przy wjeździe na główną, dokładnie na rogu jest sklep mięsny. Często stawała tam właścicielka sklepu, ze nijak nie szło przejść, a co dopiero przejechać wózkiem. Zawsze z kulturą szłam do środka, aby przestawiła auto, bo nie będę szła ulicą tylko dlatego, ze krowa tak stoi. Raz poszła i auto przestawiła. Drugi i trzeci raz nie. No to za czwartym miała porysowany samochód od wózka, nie zrobiłam tego specjalnie. Następnym razem znowu nie przestawiłam, zadzwoniłam na straż miejską podałam numery, zrobiłam zdjęcie. Mandat dostała. Myślę udało się. Myliłam się. Ostatnio też poczekałam i jej powiedziałam, że ma szczęście, ze nie jestem w pracy bo za notoryczne stawanie w miejscu niedozwolonym dostała by ode mnie mandat, ale niech tylko trafi jak będę w pracy. Kobiecina już nie staje...

  • Szalonooka
    Mar 25, 2014., 08:36 • Reply

    Co za komentarze?! Scyzoryk mi się otwiera!!! Kierowcy nie mają kultury jazdy? Bo ku...waa(Noemi, sorry, musiałam) nie mają jej jako ludzie!!! Jestem matką, rowerzystką, naprawdę dobrym kierowcą(i to bez zbędnych ę,ą) i widzę jak jeżdżą ludzię, jak parkują. Jak w życiu nie potrafisz być człekiem dobrze wychowanym, kulturalnym, nie potrafisz pomyśleć do przodu że może komuś coś; pomóc, może utrudnić, przeszkodzić. Tylko myślisz o własnej dupie, to jak masz być kierowcą kulturalnym? Brak wychowania i tyle, i to na każdym kroku. Sama o tym nie tak dawno temu pisałam( http://szalonooka.pl/?p=517 ), czyli jest coś na rzeczy i przypadek opisany przez Noemi nie jest odoosobniony.
    Ludzie nie myślą i tyle. Podobnie jest w kwestii "bądź widoczny na drodze" Jako kierowca załamuję ręce! Wszystko ubrane na szare, środkiem drogi bo niech kierowca uważa. Nawet najlepszy kierowca, nawet najbardziej uważający nie jest w stanie zobaczyć wsyztskiego na drodzę. A są sytuacje, las, nieoświetlone wioski, noc gdzie trzeba być debilem żeby nie zadbać o siebie i się jakoś jako pieszy nie uwidocznić. Ludzie myślcie!!!

  • justynaq
    Mar 25, 2014., 09:47 • Reply

    Nie da się inaczej zaparkować?
    Da się, tylko trzeba poszukać miejsca 200, 300 metrów dalej niż by się chciało. Trzeba wyjechać kilka minut wcześniej, żeby tego miejsca mieć czas poszukać. Da się - nawet w dużym mieście - bo w takim mieszkam. Trzeba po prostu nie być tą świętą krową, do której cała rzeczywistość w koło musi się dostosować.

  • Katarzyna Markowska
    Mar 25, 2014., 11:11 • Reply

    Jetem kierowcą matką pasażerem i zarówno ja jak i moje dziecko poruszamy się po chodniku rowerem hulajnogą czy na rolkach.... Totalna bzdura z tym parkowaniem jeżdżę Chryslerem Grand Voyagerem ( taka 7 osobowa długa krowa) i zawsze zastanawia mnie to jak można zająć małym bzyczkiem dwa miejsca postojowe albo wtarabanić się na chodnik tak że nie ma jak przejść i wiecie co wiele razy mojemu dziecku zdarzyło się "niechcący" zarysować taki samochód a ja często przyklejam KK. Jak się nie umie jeździć to niech się nie jeździ. Co do twoich sł,ów MAtko Prezesa że nikt nie przepuszcza pieszych na pasach zgadzam się z tobą w 100 % ludzie którzy siedzą za kółkiem chyba zapominają że sami czasem również poruszają się nogami i nie ustępują pieszym bo i po co??? Brak kultury jest również na samej jezdni w niektórych miejscach włączenie się do ruchu oznacza 15-20 min. oczekiwanie bo żaden %$# cie nie wpuści bo mu się spieszy. A mi niby nie??? A w deszcz nie zdażyło się wam że ochlapał was jadący samocód i nawet nie zatrzymał się i nie przeprosił??? a wystarczy zwolnić.... Proponuję następnym razem zrobić zdjęcie i zanieść na policję mandat wysyłają pocztą to dużo lepsze niż KK :D a co do tego że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia to gówno prawda jeśli jest się człowiekiem kulturalnym to zawsze i wszędzie a nie tylko tam gdzie wypada czy wg uznania. Rozumiem twoje rozgoryczenie mnie też takie zachowanie przyprawia o drgawki!!!!!!!!!!!!!
    NIe ukrywam również bardzo irytującego faktu o świętych krowach- pieszych na ulicy, którzy myślą że samochód staje dęba w miejscu gdzie akurat pieszy zechce sobie przejść.

    • Matka Prezesa
      Mar 25, 2014., 11:43 • Reply

      Pragnę zwrócić uwagę, że z tego co mi wiadomo, a czego anonimowa osoba w ogóle nie brała pod uwagę - można jeździć po ulicy posiadając kartę rowerową. ;) A tego 4-5letnie dziecko nie posiada.
      Ponadto nie ma przepisu, który zabraniałby małym dzieciom przemieszczać się na hulajnodze czy rowerze po chodniku.

    • Katarzyna Markowska
      Mar 25, 2014., 14:03 • Reply

      dokładnie tak :) do tego nawet jak to 8 letnie posiada to samo po ulicy jeździć nie będzie...

  • Ognista
    Mar 25, 2014., 14:38 • Reply

    zawsze można zahaczyćbiodrem o lusterko...niby przypadkiem je urywając. faktycznie zaparkował fatalnie;/

  • La chienne sauvagee
    Mar 25, 2014., 15:32 • Reply

    Jestem mamą wózkową,od niedawna mamą rowerowo-hulajnogową,pieszą i mamą kierowcą.Na moim osiedlu dużo jest aut parkujących na chodnikach,ale przemilczam to bo zdaję sobie sprawę,że nie zawsze jest gdzie zaparkować i jak (zgodnie z przepisami)
    Mi jest łatwiej przejść obok takiego auta,niż zaparkować rodzinnym wielkim samochodem.I zawsze znajdzie się ktoś kto będzie niezadowolony bo albo urwiesz z chodnika pół metra,albo staniesz prawidłowo i pół metra będziesz stać na ulicy.

  • InspiracjeOnline
    Mar 26, 2014., 22:13 • Reply

    wrrr!

  • ENCEPENCE
    Mar 28, 2014., 20:43 • Reply

    O jak mnie to wkurwia, ile ja wyzywam na tych wszystkich "baranów", dobrze, że Matylda zawsze śpi :-p
    Ja już nauczona, mam w dupie i jadę, jak zrobię rysę, to jeszcze się uśmiechnę:-)
    Ja prowadzę, ale zawsze szukam miejsca, a jak nie ma, to jadę dalej i też często się śpieszę i jeżdżę z dzieckiem, więc chcę stanąć jak najbliżej wejścia, ale czasem się nie da, wtedy idę - nie mam wyjścia!
    Moje ukłony dla Prezesa za wszystkie komentarze!

LEAVE A REPLY

loading
×