(Nie)szlachetna paczka.

Uwielbiam pomagać.
Mogłabym pracować charytatywnie, wspierać podopiecznych jakiejś fundacji, albo po prostu coś robić, by komuś pomóc.
Mogłabym …

Póki co moją jedyną możliwością jest rozdmuchiwanie jakiś akcji, tudzież wpłacenia jakiś mniejszych lub większych kwot na mniejsze lub większe cele.
I nigdy nie przechodzą obojętnie obok ludzi, którzy trzymają w ręce puszki i zbierają na jakiś cel.

Nic więc dziwnego, że kiedy w połowie listopada moja tablica na fb została zawalona linkami do szlachetnej paczki poczułam zew natury i wyruszyłam na poszukiwanie kogoś, komu mogłabym pomóc.

Niestety zniechęciłam się po 15 minutach.
I darowałam sobie dalsze poszukiwania rodziny, której mogłabym pomóc.
Która zasługiwałaby na tę pomoc.
A na pewno takich było tam wiele.
Niestety zostali przykryci przez ludzi, którzy myślą … na pewno nie głową.

 

Pierwsza rodzina, którą wyszukał mi system liczyła dwanaścioro osób.
Najstarsze dziecko miało 16 lat, najmłodsze kilka miesięcy.
Dziewiąte dziecko było niepełnosprawne i było w wieku Prezesa, po nim było dziesiąte.
Obydwoje rodzice to osoby niepracujące.

Potem trafiłam na ludzi, którzy najbardziej mi utkwili w pamięci.
Dwoje zdrowych, dorosłych ludzi (przed trzydziestką), dwoje dzieci w wieku szkolnym (więc dzieci nie wymagające takiego nakładu czasu jak to jest z małymi dziećmi i niemowlakami).
Widniała również informacja,że pomimo starań, od 6 lat rodzice zarabiają razem 1000 zł.

Kwiatków było więcej. Każde kolejne kwiatki rodziły we mnie pytanie: ,,Komu ja mam pomagać?! Ludziom, którzy potrzebuję pomocy,czy takim, którzy tej pomocy oczekują i tylko dzięki temu egzystują?!“.

Samotne matki, które mają kilkoro dzieci i są w … kolejnej ciąży.
Lenie śmierdzące – 32,29letnie żyjące na garnuszku schorowanych rodziców, dopisani jako ,,dzieci państwa X “.

Była też Pani, która twierdziła, że nie może iść do pracy, bo musi odbierać dziecko ze szkoły (nie, to nie żart, tam naprawdę tak było napisane!).

Kliknęłam więc na krzyk, w prawym, górnym roku i zostawiłam szlachetną paczkę w spokoju.

Naszła mnie więcej refleksja, czy takim ludziom powinno się pomagać?
Czy oni kiedykolwiek nauczą się odpowiedzialności za swoje czyny?
Czy to nie jest tak, że sponsorując im dosłownie wszystko (od jedzenia, po nowy sprzęt AGD do domu) nie uczymy ich złych nawyków, że zawsze im się wszystko należy?

Skoro rodzina X ma dziewiąte dziecko niepełnosprawne, obydwoje nie pracują to jakim cudem mają jeszcze dziecko dziesiąte? Zrobione z miłości i z nudów?

Nie sztuką jest stworzyć dziecko.
Sztuką jest wychować, zapewnić byt.
Bytem nie jest proszenie obcych ludzi o jedzenie, ubrania, przybory szkolne i pokazywanie dzieciom od małego, że nie muszą pracować a i tak wszystko im się będzie należało.

Przez takie rodziny, wiele rodzin wielodzietnych, gdzie każde z dzieci było planowane, a rodzice pracują mają przypinane łatki.
Łatki patologi. Bezpodstawne.
Ilość dzieci nie świadczy o patologi.
O patologi świadczy brak pracy, tworzenie kolejnych dzieci, bieda (na własne życzenie) i brak chęci do podjęcia się jakiekolwiek pracy by poprawić swój byt.
Wreszcie alkohol.

Ktoś mi nawet przesłał link do rodziny, gdzie widniały informacje, że ojciec i najstarszy syn to alkoholicy, a ponieważ matka ma małe dziecko, nie może iść do pracy (zrozumiałe).
W tym przypadku rodzi się pytanie, czy przesyłajac takiej rodzinie pieniądze wesprzemy rodzinę, czy dwóch alkoholików?
A może zamiast jedzenia, tudzież przyborów szkolnych – ktoś opłaciłby tym mężczyznom leczenie, żeby mogli wyjść na prostą?

Czy nie łatwiej i lepiej byłoby wyciągać pomocną dłoń, zaproponować pracę (a na pewno wśród pomagających są właściciele firm), czy nie lepiej byłoby wytłumaczyć pewnym parom jak się zabezpieczać?
Kwestia edukacji oczywiście.

Czy nie łatwiej byłoby pokazać, że można zarabiać? Można wyznaczyć sobie cele i do nich dążyć?

COMMENTS (106)

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 10:00 • Reply

    podpisuje sie pod kazdym slowem

    • Krynia1964
      Gru 16, 2015., 08:35 • Reply

      Ja również podpisuję pod każdym słowem.Choć znam rodziny którym pomagałam.Bo poznałam ich "z bliska". Pojechałam/zobaczyłam/pomogłam.

    • kasia
      Kwi 15, 2016., 18:37 • Reply

      A ja w zeszłym roku bylam wolontariuszem szlachetnej paczki i to jaka rodzina zostanie wlaczona zalezy, tylko i wyłącznie, od wolontariusza. Rodziny które "żyją z biedy", nie wlsczamy do projektu. Sama miałam przypadek,ze odrzucilam dwie rodziny

  • Wypaplani
    Gru 11, 2013., 10:02 • Reply

    Matko Prezesa! Popełniłaś post, który od dawien dawna chodzi mi po głowie. Mam naturę wolontariusza. Razem z mężem wspieramy fundacje ratujące życie i zdrowie małych dzieci. Głupoty, lenistwa i patologii, o której piszesz, stanowczo nie.
    Ręce załamuję przy każdej takiej historii, a jest ich coraz więcej i 'potrzebujący' mają coraz większe wymagania.
    Matko Prezesa, jeśli założysz partię, walczącą z tym problemem, to ja do niej przystępuję :D
    Wspierając tego typu 'potrzebujących', uczymy tych ludzi jedynie wyciągać ręce, a nie zrobić z nich użytek.

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:16 • Reply

      Pati nie założę, choć może by się przydała, ale post popełniłam, bo czułam niepohamowaną chęć by o tym napisać.
      Nieco zirytowana byłam czytając ,,potrzebujących" ze szlachetnej paczki.
      A właściwie tych, którzy na tę pomoc nie zasługują, a nie mogłam się dokopać do kogoś, kto się stara, ale mu nie wychodzi.

  • Anna Sławeta
    Gru 11, 2013., 10:06 • Reply

    No i Cie nie zjadę bo masz 100% racji :)
    Mam identyczne odczucia..po akcji z aparatką zostałam zasypana w ostatnich dniach prośbami o pomoc.
    Ja nie śpię ka kasie, poważnie. Na wszystko co mamy sami pracujemy. Ciężko. Często kosztem dziecka, a raczej czasu spędzanego z nim.

    Znam mnóstwo rodzin (wychowałam się na wsi) gdzie bieda aż piszczy a w domu 7 dzieci w zwyż. I robia kolejne. Litości.
    Brud i nędza, ale produkcja dzieci leci jak na taśmie.
    A pożniej wołanie o pomoc.

    Moja mam wychowała sie w wielodzietnej rodzinie. Było ich 10cioro sztuk. Nie babcia wychowywała dzieciaki, a moja mama i najstarsza siostra z kupy! Moja mama nie miała młodości i wolności. Do tej pory ma zły w oczach opowiadając to.
    Fajnie, duza rodzina teraz każdy sie wybił, a o siostrze która dzieci podcierała kilka mc temu wszyscy zapomnieli. Bo im teraz dobrze, to po co pomagać.

    Nie przelałabym "biedemu" nawet złotów. Sorry.
    Bardzo chętnie natomiast kupię dziecku, które na mieście do mnie podejdzie ciepły posiłek - jeśli dysponuje pieniędzmi, nigdy nie odmówię! Pieniążka nigdy nie dam!

    Bardzo chętnie zorganizuję zbiórkę piniędzy, ubrań czy węgla (jeśli wiesz co mam na myśli - obecnie)
    Ale nigdy nie przeleję pieniędzy na konto matki czy ojca! Nigdy!
    Nie wiem czy to źle czy dobrze, ale nie zaradnym rodzicom pomagać nie będę.

    Dzieci często małe lub schorowane to inna bajka. To nie ich wina, ze rodzice nie radzą sobie w życiu.

    Pieniążki które obecnie zbierałyśmy nie trafiły do rodziny - trafią do nich rzeczy, produkty, opał.
    Dzieci będą najedzone i w cieple. To mi wystarczy.

    Pozdro Noemi :)

    • Anonymous
      Gru 11, 2013., 12:41 • Reply

      "Dzieci często małe lub schorowane to inna bajka. To nie ich wina, że rodzice nie radzą sobie w życiu"- czy naprawdę uważasz, że rodzice schorowanych, przewlekle chorych dzieci, którzy proszą o pomoc są nieporadni życiowo? Osobiście bardzo mnie to dotknęło. Pisząc to chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę jakie są koszty leczenia i rehabilitacji (zwykle prywatnej) w naszym kraju.
      Wrzucanie do jednego worka ludzi, którzy nie mają na życie z własnego lenistwa czy wygody i ludzi, których dotknęła choroba dziecka nie jest w porządku.
      Zapewniamy z mężem podstawowe potrzebne naszej małej (2+1) rodziny. Ale potrzebujemy pomocy by zapewnić leczenie naszego dziecka. I nie uważam siebie ani męża za osoby nieporadne życiowo.
      WESOŁYCH ŚWIĄT!

    • Anna Sławeta
      Gru 11, 2013., 17:49 • Reply

      To sprecyzuję bo chyba się gdzieś minęłyśmy"
      Jak widzisz z w mojej całej wypowiedzi JASNO piszę o BIEDZIE
      O osobach, które "robią dzieci" masowo. NAWET SŁOWEM nie wspomniałam o CHORYCH DZIECIACH!!
      Litości, blagam - CZYTAJCIE ZE ZROZUMIENIEM!!

      Nigdy nie przelałabym złotówki osobom żyjącym biednie...pomagam w inny sposób.

      Osoby nie poradne życiowo to te, które mają dzieci po to aby dostać więcej kasy od państwa

      Gdybyś trochę mnie znała i czytała ze zrozumieniem, wiedziałabyś że ok 3 mc temu zorganizowałam zbiórkę pięniędzy dla CHOREGO CHŁOPCA bo wiem jakie to są KOSZTY! I pieniązki poszły prosto na LEKI!

      Ale każdy widzi świat jak chce.

      ZDROWIA DLA DZIECKA ŻYCZĘ Z CAŁEGO SERCA a Tobie nieco luzu, bo ewidentnie nie doczytałaś tego co napisałam


      Pozdrawiam

    • Anna Sławeta
      Gru 11, 2013., 17:53 • Reply

      Ok, Czytam jeszcze raz komentarz i może faktycznie żle umiejscowiłam słowo "schorowane"

      Mam nauczkę, Więcej się nie wypowiadam tylko cichaczem pomagam temu komu trzeba.
      Później ktoś wychwyci jedno slowo z "życiorysu" i ma mnie za złego człowieka.

      DZIĘKUJE tyle ode mnie

    • Justyna Klaudia Kasprzyk
      Gru 11, 2013., 18:05 • Reply

      Zdaje sobie doskonale sprawe, bo jst moja dobra kolezanka, a ja rowniez, niestety, mam chora coreczke.
      Nie jestem nieporadna, ale nie mozna sobie radzic w takiej sytuacji, kiedy Panstwo ma taki, a nieinny system socjalny.

    • Matka Prezesa
      Gru 12, 2013., 11:54 • Reply

      Myślę, że Ania po prostu źle ubrała w słowa swoje zdanie. ;-)

    • Marta W
      Gru 13, 2013., 13:16 • Reply

      Tylko, że z całym szacunkiem, nikt nie ma obowiązku znać Ani, jakby zjadł z Nią beczkę soli, a zdanie źle ubrane w słowa, może dawać zupełnie inny obraz Jej zdania... I nie dziwi wtedy, że Anonimowa się uniosła, bo miało Ją to prawo dotknąć. Także więcej luzu, może Tobie Anno i chwała za przyznanie się do błędu, a raczej wyrażenia przypuszczenia, że mogło się go popełnić :)
      Pozdrawiam

      • Szmaragdowo
        Gru 17, 2015., 15:58 • Reply

        Idę po popcorn :P

  • Mama Perełki
    Gru 11, 2013., 10:09 • Reply

    Popieram w 100 %. Nigdy jako dziecko nie wyjechałam na wakacje. Nie byliśmy zaliczani do tych najuboższych, ale zawsze na wszystko brakowało. Za to moi sąsiedzi? Rozpadajacy się dom. Dziecko za dzieckiem, i kazde z nich co roku jechało na kolonie.Dostawali paczki. Zazdrościłam im.
    Na pewno Wiele jest rodzin, które naprawdę są w ciężkiej sytuacji nie ze swojej winy, ale ja jeszcze takiej nie spotkałam.

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:19 • Reply

      Nieco mi się ciśnienie podniosło - bardziej niż po kawie chyba.
      Takie historie powinny nie mieć miejsca, ale są na porządku dziennym.
      Niestety, ale to akurat ma miejsce po dziś dzień ...

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 10:11 • Reply

    Dużo w tym prawdy co piszesz ale jak się pewnie okaże, sporo ludzi tego nie widzi... Sama mam znajomą rodzinę, która taką paczkę dostała- ogólnie wiem, że sporo tego było :p a rodzina? Dwójka dzieci 4 i 10 lat pod opieką babci, rodzice w trakcie rozwodu z toną długów , oboje pracują za granicą, a niedawno się okazało że matka .... jest w ciąży! Znów starają się o paczkę (...) albo raczej babcia, bo rodzice się praktycznie dziećmi nie interesują, natomiast kasą jak najbardziej, zwłaszcza matka.... Sama takiej paczki robić nie będę, bo mnie na to nie stać ale pomocy sama nie potrzebuję albo raczej powinnam napisać nie potrzebujemy :)

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:28 • Reply

      Wydaje mi się, że dość nieprecyzyjnie niestety szlachetna paczka działa.
      Może powinni wreszcie zacząć robić jakieś weryfikacje?
      Ludzie pomagają, bo lubią pomagać, bo mogą, bo czują potrzebę - ale komu?
      Czy komuś kto tę pomoc potrzebuje, czy komuś kto prezenty sprzeda i będzie pił przez kilka tygodni?

      • superW
        Gru 16, 2015., 17:35 • Reply

        Szanowna Pani, wydaje mi się, że mało ma Pani pojęcia o tym jak działa Szlachetna Paczka oraz jak wyglądają przygotowania Wolontariuszy do wybrania się do rodzin, o tym, że przechodzą całodzienne szkolenie oparte głównie o ideał Mądrej Pomocy, o to by pomagać zmieniając życie tych ludzi, a nie by utwierdzać ich w przekonaniu, że wszystko im się należy. Czy wie Pani, że jedynie 1/3 odwiedzonych rodzin zostaje włączona do projektu, a przy sprawdzaniu opisów często wyklucza się kolejne rodziny, tak by zrobić to mądrze? Każda z włączonych Rodzin przechodzi przez 2 spotkania z Wolontariuszami, którzy ją poznają i sprawdzają czy jest "paczkową rodziną". Część z rodzin które Pani przytoczyła może faktycznie nie powinno się znaleźć w projekcie, ale czy czytała Pani opisy tylko z jednego miasta? Może konkretnie w tym mieście/dzielnicy ten projekt nie zadziałał dobrze? Jednak w całej Polsce pomógł ponad 20 000 rodzin, w tym rodzinie którą opiekowałam się ja ( 2 pozostałe odrzuciłam), w której nie było alkoholu, nie było przemocy, nie było bezrobocia. Była za to kochająca się rodzina, uciekająca przed alkoholem, który był w domu rodzinnym. Było staranie o lepsze życie dla swoich dzieci, o radość o spokój, że będzie co jeść, czym wyprać, że 1-klasista będzie miał w czym pisać. Wie Pani co dostała ta rodzina oprócz środków czystości, żywności, przyborów szkolnych? Kurs prawa jazdy dla Głowy Rodziny, by mógł szukać lepszej pracy i utrzymać swoją ciężarną żonę i 2 synów. To się dzieje. Paczka jest przede wszystkim spotkaniem z tym drugim człowiekiem i pokazaniem mu, że jest ważny i że sobie poradzi. Jestem wolontariuszką tego projektu od wielu lat, szkolę wolontariuszy i koordynowałam również więcej niż jeden rejon, mam trochę doświadczenia w tym temacie. Następnym razem proponuję, by zaznajomić się z całym projektem, a dopiero później pisać post, który na podstawie kilku historii przekreśla całą idee i 1000 000 osób które wzięły w nim w tym roku udział. Pozdrawiam

        • Noemi Skotarczak
          Gru 17, 2015., 08:15 • Reply

          Pytanie mam więc (z racji tego, że wpis powstał - notabene dwa lata temu :) ) - ile kosztuje średnia paczka dla osoby w Szlachetnej Paczce? I dlaczego wielu ludzi stwierdza, że nie stać ich na pomoc, bo w ich zasięgu nie ma możliwości zakupu od tak pralki, lodówki, gazówki?

          • Tutorka
            Gru 19, 2015., 10:02 •

            Rok była w Szlachetnej Paczce, w tej chwili działam w Akademii Przyszłości. Jeżeli chodzi o koszty, to z tego, co sama widzę Szlachetna Paczka stara się zmotywować ludzi by nie pomagali w pojedynkę. Zrzucili się ze znajomymi z pracy, przyjaciółmi, szkołą... Wtedy udaje się zebrać pieniądze nawet na sprzęt :) Z resztą, czy to musi być najnowszy model ze sklepu? Są ludzie, którzy mają zbędną kuchenkę, kanapę, pralkę, które są sprawne, ale nie są już używane, bo kupili coś nowego. Zamiast wyrzuć dobry i sprawny sprzęt można się nim podzielić. Często rodziny potrzebują wsparcia poprzez środki czystości i żywność, to już udaje się zapewnić :) Ja może opowiem o rodzinie, którą się opiekowałam kilka lat temu. Samotna matka z dwójką dzieci. Najstarsza (pełnoletnia) córka nie mieszkała już w domu rodzinnym, ale wspierała mamę jak mogła. Mieszkali na jednym malutkim pokoiku, z minimalną kuchenką i łazienką. Mama dziewczynek brała często dodatkowe godziny w pracy, ale i tak było jej ciężko. Trudno jej było mówić, co potrzebuje, bo nie wypada. Dziewczynki też nie chciały nie wiadomo jakich prezentów, zabawek, były nieśmiałe. Pamiętam, że na początku mówiły mi, że ich marzeniem jest zostać syrenkami i to byłby super prezent :D To była taka rodzina, gdzie czuło się, że potrzebują minimalnego wsparcia, by sobie poradzić. Do dzisiaj nie raz widuję ich mamę na ulicy i z daleka się do siebie uśmiechamy :) W Szlachetnej Paczce to głównie wolontariusz decyduje, czy rodzina jest włączana do akcji. Proszę, pamiętajcie, że nie każdy jest wyczulony na drobne sygnały. Nie jesteśmy w stanie wniknąć w rodzinę i poznać ją tak dobrze, by wiedzieć o niej wszystko. Nauczyłam się nie oceniać, nie wyciągać wniosków po jednej przesłance. To, że w domu rodziny jest komputer, nie oznacza, że dzieje się tam dobrze. W Polsce działają programy wspierające ludzi bez dostępu do internetu. A wiem, że część Polaków już oceniłaby, że to rodzina wysoce funkcjonująca. Do mnie bardziej przemawia Akademia Przyszłości. Działam tu od ponad roku i widzę konkretną zmianę. Pomagam konkretnemu dziecku, mam wpływ na jego życie, mogę spełnić jego marzenia :)

  • Żaneta Rakowiec
    Gru 11, 2013., 10:19 • Reply

    To co piszesz jest prawdą. Okrutną, ale prawdą. Mimo to, ocenienie ludzi po przeczytaniu króciutkiej informacji jest nie do końca fair. I trzeba wziąć pod uwagę fakt, że niektórym ludziom wciskanie wędki w rękę nic nie da. Istnieją ludzie, nieporadni tak bardzo,że z wędką w ręce umrą z głodu. Można, oczywiście zostawić ich samych sobie-wymrą, to będzie spokój, ale to chyba nie jest szlachetna postawa. Poza tym, w tych rodzinach są dzieci. Twój Prezes i moja Helka wygarną zabawek i gadżetów za masę pieniędzy, a tamte nie dostaną nawet czekolady, jeśli to my im jej nie damy. To nie jest wina dzieci, że się rodzą w biedzie. Co do nadprogramowego rozmnażania-wielu z tych ludzi nie ma elementarnej wiedzy na temat antykoncepcji( nie mówiąc już o tym, że nie mają na nią pieniędzy), edukacji seksualnej nie ma w tym kraju wcale, więc nie ma co się dziwić. My jesteśmy z innego świata i ciężko to zrozumieć:) Jesteśmy ludźmi. Dokarmiamy zwierzęta, bo okrucieństwem byłoby pozwolić im umrzeć. Niektórych ludzi też trzeba dokarmić, bo sami nie zrobią kompletnie nic. Nie mnie ich oceniać- ja żyłam i dorastałam w godnych warunkach. Widziałam pracujących rodziców, dostałam dobry przykład. Nie wiem kim bym była, gdybym urodziła się w nędzy, dziedzicznym bezrobociu itd. Oczywiście, nie musisz pomagać. To jest wybór, ale...nie wrzucaj do puszek! Tam to dopiero szerzy się zło! Owszem, wrzucając do puchki PAH, CARITAS, WOŚP pomagasz, ale dając pieniądze pani, która z tabliczką na szyi rozprowadza długopisy, kartki pocztowe itd. sponsorujesz kolejną furę szefowi firmy. To są firmy. Często w ich nazwach pojawia się słowo fundacja, ale to tylko trik. Oni nie zbierają pieniędzy tylko je "gromadzą". Tak się obchodzi brak zezwolenia na zbiórkę pieniędzy. Dzieciaki, których wizerunkiem naciągają ludzi dostają kilkaset złotych na rok. Straszne oszustwo. Lepiej chyba zrzucić się na paczkę dla nieporadnej rodziny, niż na samochód zaradnego biznesmena...

    • lavinka
      Gru 11, 2013., 14:28 • Reply

      Ciekawe że nikomu nie przyjdzie do głowy kupić w prezencie takim rodzinom zapas prezerwatyw na cały rok. Problem jest jeszcze w tym, że księża zakazują antykoncepcji. Wielu ludzi specjalnie z niej nie korzysta, bo to grzech. A potem płacz, bo bliźniaki. No sorry. Idźcie po pomoc do Boga, skoro chcieliście od niego dzieci. Ahjoj, z nieba nie spadło?

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:21 • Reply

      Nie moja wina, że ludzie sa nieporadni. Nieporadność to lenistwo. Po prostu. Gdyby chcieli i mieli choć trochę odpowiedzialności w sobie za własne czyny, żadna nieporadność nie stałaby na drodze.
      Nie potrafisz pracować?
      No to dzieci odbieramy i może to stałoby się dla nich motywacją? Choć tu temat kontrowersyjny jeszcze bardziej, bo kosztem dziecka.

      Z drugiej strony nie oszukujmy się, ale dzieci z tych rodzin dobrych nawyków nie wyniosą. ;)
      Będą to kolejne dziecioroby niestety, ktorych rodzice nauczyli, że nie muszą nic robić, a wszystko samo przyjdzie.
      Nie twierdzę jednak, że jest to regułą.

    • bozena jedral
      Gru 11, 2013., 21:50 • Reply

      zdarzają się ludzie niezaradni życiowo, ale to nikły odsetek,
      większość wołających, że im się należy to lenie od pokoleń,
      żyjący w przekonaniu, że jakoś to będzie i zasiłek co miesiąc wpłynie, bon na żywność,jakieś ciuszki,opał na zimę, co roku becikowe....
      szczerze? jestem za przymusową sterylizacją w patologicznych rodzinach,
      każdemu,kto wyciąga rękę pozasiłek miotłę,łopatę lub inne narzędzie czynu wręczałabym,by odpracował, co mu się "należy", mam alergię na takich ludzi

      pomagam, oczywiście, że pomagam, trafiam jakimś cudem na ludzi naprawdę potrzebujących, im należy pomóc,taka pomoc czasem jest zbawienna, pozwala się podźwignąć i iść dalej

      nikt nikogo nie zmusza do pomocy, jest to dobrowolne, ja zawsze staram się sprawdzić,komu pomagam, a naciągaczy tępię

    • Żaneta Rakowiec
      Gru 12, 2013., 10:07 • Reply

      Przymusowa sterylizacja? A kto będzie od oceny która patologia jest już na tyle głęboka, żeby wysterylizować? I jak to przeprowadzać jeśli rzeczona "patolka" nie wyrazi zgody? Porywać z domu, przywiązywać do szpitalnych łóżek? Czy sterylizować tylko biedą patologię, czy krezusów, którzy brakiem zainteresowania dziećmi wpędzają je w narkomanię też? A może przymusowa sterylizacja wszystkich, poniżej pewnego poziomu intelektualnego? Przestaną się nieporadne życiowo głąby rozmnażać i będzie spokój. Wybieranie, kto powinien, a kto nie powinien się rozmnażać, trochę za bardzo przypomina mi plany stworzenia "dobrej" rasy. Jednak inwestowałabym w edukację.

    • Matka Prezesa
      Gru 12, 2013., 11:54 • Reply

      Jest to czysta teoria. W Polsce sterylizacja nie przejdzie. Paradoksalnie jest zabroniona (kobiety nie mogą legalnie podwiazywać sobie jajników), więc nie mogą za siebie decydować.

      Edukacja w XXI wieku wydaje mi się, że jest na wysokim poziomie. Tylko osoby o niskim intelekcie z niej nie korzystają. Nikt mądry i odpowiedzialny nie decyduje się na dziesiąte dziecko (nie wierzę w dziesięć wpadek) bez pracy.

    • Żaneta Rakowiec
      Gru 12, 2013., 23:28 • Reply

      A gdzie ta edukacja? W szkołach niet, jeśli rodzic nie kupi książek i nie jest na tyle otwarty, żeby przeprowadzić ją samemu( a bądźmy szczerzy, nie zawsze jest) to edukacji seksualnej nie uświadczysz. Jak piszesz o osobach o niskim intelekcie, to mam wrażenie że to jakaś podkategoria. Masz jednak rację- niski iloraz inteligencji to częsta przyczyna posiadania nadzwyczaj licznego przychówku, bezrobocia i życiowego nieogarnięcia. Problem z niskim intelektem jest taki, że człowiek sobie go nie wybiera, nie jest on jego winą, tak jak posiadanie lotnego umysłu nie jest zasługą. Czy zatem głupim ludziom nie należy pomagać? Ja nie mówię o pojeniu wódą alkoholików, ja mówię o paczce na święta, która pozwoli tym ludziom godnie je przeżyć. Taki świąteczny gest, przerywnik w pakowaniu szesnastego zbędnego gadżetu pod choinkę. Oczywiście, do pomagania nikogo nie zmusimy, nie chcemy, róbmy tego, ale nie mówmy głupot w stylu-mam cudowne wrażliwe serce, chcę pomagać i działać, ale nie mogę, bo nie ma komu a biedaki są leniwe, brzydkie i niewdzięczne. Bieda taka już jest. Poczciwe, na wskroś uczciwe wdowy i sieroty to tylko w bajkach. Prawdziwa bieda jest brzydka. Bywa roszczeniowa. I trzeba prawdziwego altruizmu, aby mimo to coś z siebie wykrzesać. Świata nie naprawimy, ale można próbować:)

    • Ada
      Gru 16, 2015., 18:50 • Reply

      Nie stac ich na antykoncepcje?? ile to 20-40 zl mc, to wychodzi 0,70-1,30 dziennie chyba wiecej wychodzi wyzywienie i branie dziecka

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 10:23 • Reply

    I wszystko na temat! A najsmutniejsze jest to,ze ci naprawde potrzebujacy pomocy nie otrzymaja, poniewaz wstydza sie poprosic albo uwazaja ze najgorzej jeszcze nie maja. Ot nasza polska rzeczywistosc.

    • lavinka
      Gru 11, 2013., 14:30 • Reply

      Dokładnie. Jestem przekonana, że pomoc dostają tylko cwaniaki, a naprawdę potrzebujący żyją na suchym chlebie. Dzieci niedożywione, ale nawet sąsiedzi nie wiedzą, że są głodne.

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 11:26 • Reply

    Wychowalam sie w rodzinie wielodzietnej . Moj ojciec pracowal po kilkanascie godzin dziennie zeby utrzymac rodzine. Alkoholu nie pil bo nie mial ani czasu ani pieniedzy, rzucil papierosy. Mimo, ze bylo mu ciezko nigdy nie wyciagnal reki po pomoc, nauczyl nas wlasnie tego, ze dopoki ma zdrowe rece to sam zapracuje na swoje dzieci. Bylo ciezko a on nigdy nie narzekal, mialysmy wszystko co bylo potrzebne . Imal sie roznych prac , nie gardzil nawet tymi, ktore byly ponizej jego wyksztalcenia.

    • Anonymous
      Gru 11, 2013., 12:08 • Reply

      Brawo i takim ludziom należy się szacunek. Jak się chce to się potrafi. Dzięki takim ludziom jak Twój ojciec "bądź bohaterem w swoim domu" nabiera sensownego wydźwięku.

      Tata Prezesa

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:35 • Reply

      Zgadzam się z Tatą Prezesa. Nic dodać, nic ująć! Brawo dla taty! :-)

    • Anonymous
      Gru 11, 2013., 22:12 • Reply

      Dziekuje za mile slowa.
      To nie bohaterstwo, to odpowiedzialnosc
      Dzis moj tata ma 56 lat i kazda z jego corek skoczylaby za nim w ogien. Dal nam dobry przyklad i trzymamy sie jego zasady: moje dzieci moj obowiazek.

  • Skrajna75
    Gru 11, 2013., 11:59 • Reply

    Kurczę, potrafisz niektórymi postami ... trafić w sedno...gratuluje. Przekonują mnie twoje argumenty ...
    I dokładnie "filozofia wędki" jest mi bardzo bliska. Nauczyłam się tego na mitingach al-anon. pzdr

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 12:02 • Reply

    Ale tak samo jest z Afryką. Nie trzeba dokarmiać tych ludzi. Im się po prostu nie chce pracować i uprawiać roli bo przecież dostaną pomoc międzynarodowe.
    Poza tym są tam sztucznie wszczynane wojny aby był bród smród i ubóstwo. Jak jest wojna i bieda to jest tania siła robocza i niskie koszty surowców naturalnych których w Afryce jest bez liku. Dzięki temu korzystamy teraz z "w miarę tanich" komputerów, tabletów itp...

    Inna sprawa: stagnacja to droga donikąd. Rozwój, dobrobyt zdobywamy, gdy wychodzimy poza sferę komfortu. W sferze komfortu i pomocy socjalnej nie zmieni się nic. Nadal będą leserzy i obiboki żyjące na garnuszku społeczeństwa.

    Tata Prezesa

    • lavinka
      Gru 11, 2013., 14:25 • Reply

      No niestety, paczki dla biednych dzieci w Afryce to kolejne wyłudzanie pieniędzy. Mało która paczka trafi do potrzebujących, tam są tysiące ludzi, którzy żyją z darów a mieszkają w willach i jeżdżą drogimi samochodami. Kto z nas sprawdzi, gdzie dotarł przelew ?

  • Daria Krzemińska
    Gru 11, 2013., 12:07 • Reply

    2 lata z rzędu pomagałam razem z partnerem, gdy jeszcze Polki nie było na świecie.
    Wszystko ładnie pięknie. Kobieta+ mężczyzna+ 5 dzieci.
    Koleżanka jest wolontariuszem, także razem z nią mogłam osobiście wręczyć paczuszkę.
    Nabiał, pieczywo, ciuszki dla dzieci, parę zabawek.
    Zaniosłam, szczęśliwa że mogę komuś pomóc i wszystko było ok.
    Poprosiłam tą Panią, żeby dała mi swój numer telefonu to co miesiąc taką symboliczną paczuszkę będę przywozić, DAŁA.
    Za 2-3 miesiące zadzwoniłam, spytałam grzecznie co potrzeba konkretnie.
    Ciuszki dla maluchów bo w ciąży jestem z bliźniakami...
    Sorry!
    Ręce mi opadły, i nie wiedziałam czy śmiać się czy krzyczeć ze złości!
    Bieda z nędzą a tu w drodze kolejna ciąża na dodatek bliźniaki.
    Ale cóż, kupiłam parę sztuk bodziaków, czapeczek i frrruuuu w samochód do tej rodziny.
    Pani paczuszkę otworzyła i zapytała " Tylko tyle? Ale My będziemy mieć bliźniaki! "
    Dziękuje! Do widzenia. !
    Szlachetna paczko wybacz....



    • Anonymous
      Gru 11, 2013., 17:26 • Reply

      No coz, daj palec a wezma cala reke...

    • Matka Prezesa
      Gru 12, 2013., 11:55 • Reply

      Ja bym zabrała tę paczkę z powrotem do domu.
      Serio.
      Nie pomogłabym.
      Po prostu zabrałabym.
      Tacy ludzie nigdy nie nauczą się doceniania.
      Sami by to kupili zobaczyliby ile to kosztuje.
      A tak?
      A tak po prostu wychodzą z założenia, że im sie należy.

  • Emma
    Gru 11, 2013., 12:19 • Reply

    Zgadzam się, masz dużo dużo racji Matko Prezesa :) aczkolwiek nie wszystkie przypadki takie są, nie każda rodzina chce coś wyłudzić. Ja w tym roku pomogłam znajomej która robiła szlachetną paczkę i do mnie historia rodziny której pomogliśmy, przemawia: matka trzech córek, pracująca za najniższą krajową, mąż ją zostawił, bo jak stracił pracę to zaczął pić... więc jak tu nie pomóc takiej osobie? Gdy poczęła się trzecia córk, wszystko było dobrze, mąż pracował, kto mógł przewidzieć, że tak się los odmieni?
    Jest tez masa samotnych matek, które nie pracują, bo opiekują się ciężko chorymi dziećmi, albo samotni emeryci, często są małżeństwa, gdzie oboje rodziców pracuje, dzieci wcale nie dużo, bo dwójka, trójka. A jak któreś bardzo chore i leczenie pochłania jedną wypłatę, to też ciężko jest... Dlatego ja nie demonizowła bym całej akcji. Jedynie trzeba wybrać rodzin ę, której problemy najbardziej do nas przemówią :)

    • Anonymous
      Gru 11, 2013., 13:02 • Reply

      Tak to prawda trzeba sie rozgladac wokol siebie i napewno zauwazymy tych, ktorym pomoc jest naprawde potrzebna. Pomagam, bo los bywa przeprowny, ale pomagam tym, ktorzy zasluguja na pomoc.
      Czego rodzice niezaradni zyciowo i ciagle liczacy na pomoc innych naucza swoje dzieci? Napewno tego, ze nieoplaca sie pracowac jak mozna dostac cos za darmo.
      Kasia

    • yendza o.
      Gru 11, 2013., 13:21 • Reply

      zgadzam się z Tobą i Żanetą, ale z Matką Prezesa również.
      niestety, ma sporo racji.
      jeśli rodzi się 9 niepełnosprawne dziecko, to wiadomo, że będzie to 'kosztowne' dziecko. i czasochłonne, któremu trzeba poświęcić więcej atencji niż tym zdrowym. nie robi się wtedy 10 dziecka, jeśli oboje rodzice są bezrobotni i nie mają większych perspektyw na zmianę tego statusu.
      antykoncepcja jest u nas nadal tematem tabu, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, bo w miastach się to zmienia (ale to wciąż za mało). jednak przy zakładaniu karty kolejnej ciąży lekarz zawsze pyta ile było ciąż, ile porodów i ile jest dzieci, więc mimochodem mógłby zapytać, czy pacjentka potrzebuje np. recepty na środki anty. i nie w takim chamskim rozumieniu wpieprzania się w cudze życie. zadaniem ginekologa jest między innymi udzielać takich informacji.
      w Polsce na wizycie kontrolnej po pierwszej ciąży sama pytałam o antykoncepcję, bo gdyby nie to, to nikt by nawet nie zaczął tematu.
      w Belgii lekarz po badaniu od razu zapytał o jakiej metodzie antykoncepcji myślę, że porozmawiamy, dobierzemy i on mi wypisze odpowiedni recepty. może się to wydawać za bardzo bezpośrednie, ale to w końcu lekarz, którego zadaniem jest nam pomagać również w tym temacie. sporo kobiet jest zwyczajnie onieśmielonych tematem i nie pyta. nasi lekarze też nie.

    • lavinka
      Gru 11, 2013., 14:23 • Reply

      No ale takim osobom przecież paczka w ogóle nie pomoże. Dostaną dwie zabawki czy ciuch, ale miesiąc później ich sytuacja będzie tak samo tragiczna. Im trzeba pomóc w znalezieniu taniego przedszkola, załatwić dobrze płatną pracę, kupić kurs angielskiego (dwuletni najlepiej), albo na prawo jazdy, żeby mogli pracować za wyższą pensję. Dary to wcale nie jest dobry uczynek.

    • Żaneta Rakowiec
      Gru 12, 2013., 11:54 • Reply

      A mnie się wydaje, że radość-choćby chwilowa na buzi dziecka jest warta tego, żeby coś z siebie dać. Paczka żywnościowa podarowana nawet nierobom, wyrządzi w moim mniemaniu mniej zła niż tablet dla trzylatka. To co mówisz ma sens-prawo jazdy, kursy itd. Weź jednak pod uwagę fakt, że wielu z tych ludzi nie skończyło nic poza podstawówką, nigdy nie było uczone tego,że wiedza ma jakąś wartość. Nie wezmą udziału w kursie angielskiego, bo w ich prostych, a czasem prostackich umysłach to nie jest pomoc. Powiedzą, że im trzeba chleba, a nie angielskiego. Co z takimi? Pozwolić im umrzeć? To chyba byłby wstyd, żeby w cywilizowanym kraju ludzie (jacykolwiek) umierali z głodu. Oczywiście, nie ma przymusu karmić głodnych-to zależy wyłącznie od nas.
      Pozdrawiam:)

    • Matka Prezesa
      Gru 12, 2013., 12:02 • Reply

      Nie, nie demonizuje całej akcji.
      Nie,nie,nie.
      Skupiam się jednak na tym, że było tam więcej leni śmierdzących i dzieciorobów, niż ludzi, którzy na tę pomoc po prostu zasługują.

      Każdemu - tak i mi również - żal w tym wszystkim dzieci.
      I dlatego też każdemu mięknie serce na myśl o dzieciach żyjących w biedzie dla których szczytem marzeń są nowe kredki ...

  • Paula G.
    Gru 11, 2013., 12:25 • Reply

    Sama idea Szlachetnej paczki bardzo mi się podoba. Jednak trudno się nie zgodzić z tym, co napisałaś w poście. Jesteśmy "przyzwyczajeni" dawać bezmyślną pomoc, która tylko chwilowo zmienia sytuację osób wspieranych. Bądź zmienia ją pozornie. Najgorsze jednak jest to, że w tym wszystkim "siedzą" niewinne dzieci. Ciężko być obojętnym.

    • Matka Prezesa
      Gru 12, 2013., 12:04 • Reply

      Dokładnie. Trafiłaś w samo sedno!
      Sama idea świetna.
      Ot w czasie świąt mamy możliwość pomagania (tradycją jest też ten dodatkowy talerzyk przy stole!).
      Tyle, że bezmyślna pomoc prowadzi do katastrofy ekonomicznej takiej rodziny.
      Taka rodzina będzie wychodzić z założenia, że w sumie poco im praca, poco mają się męczyć w pracy jak i tak wszystko to dostaną za darmo ...

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 13:20 • Reply

    Kochana zgadzam sie z Toba w 100% nigdy nie zrozumiem tych ludzi pracy nie maja zyja w nedzy ale potomstwa calkiem sporego sie dorobili.Niby to nas odroznia od zwierzat ze potrafimy zapanowac nad popedem seksualnym a jednak jak widac nie wszyscy.Wiesz? Szkoda mi dzieciakow w tych rodzinach przez glupote, nieodpowiedzialnosc cierpia i maja smutne dziecinstwo.Nosza ubrania jedno po drugim, czesto nie maja co pewnie jesc i warunkow do nauki tez nie maja co za tym idzie pewnie w przyszlosci popelnia te same bledy co ich rodzice.Tez sie zastanawialam czy zrobic szlachetna paczke i postanowilam ze zrobie ale poszukam jakiegos biednego emeryta ktoremu ta pomoc sie przyda ktoremu dzieki pomocy bedzie latwiej chociaz kupic leki.

    • Matka Prezesa
      Gru 12, 2013., 12:05 • Reply

      W przyszłym roku - teraz już za późno - też postaram się taką rodzinę znaleźć.
      Właśnie taką.

      • Pola
        Lut 19, 2016., 14:36 • Reply

        To nie jest bezmyślna pomoc, ta sama rodzina moze brac udzial w szlachetnej paczce tylko 3 razy, jesli po roku wolontariusz po przeprowadzonym wywiadzie nie widzi zadnej checi poprwy rodziny w zmiane swojej sytuacji zyciowej nie jest juz ona brana pod uwage. Jesli nie bylo sie wolonatriuszem szlachetnej paczki nie ma co sie wypowiadac, ja byłam 3 lata z rzedu i, w moim regionie w rodzinie gdzie podejrzewało się alkoholizm taka rodzina byla po prostu nie brana pod uwage i z tego co wiem alkoholizm przekresla udzial w akcji, takze albo Pani wymysla albo wolonatriusz, ktory bral udzial w akcji nie odrobil szkolenia, rowniez podejscie roszczeniowe rodziny przekresla ja w projekcie. Prosze zostac w tym roku wolontariuszem i wtedy oceniac projekt.

  • Żaneta Witczak
    Gru 11, 2013., 13:38 • Reply

    Na moim osiedlu jest rodzina wielodzietna.Część ludzi potrafi ich nazwać patologią a dla mnie są wspaniali. Jest tam 5 dzieci.Wszystkie czyste ,grzeczne i bardzo dobrze się uczą.Najmłodsze bliźniaki mają ok 3 lat,mama i tata pracują a dzieci sa w przedszkolu ,starsze w szkole. Mają małe mieszkanie ale bardzo czyste,żyją skromnie i nie dostają pomocy,bo....sa zaradni i pracują a pomoc daje się rodzinie która mieszka kawałek dalej jest pełno dzieci,teraz już dzieci mają dzieci i żyją na koszt podatników.
    W rodzinie o której pisałam są 2 pary bliźniąt..tak się trafiło

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:12 • Reply

      I takie rodziny właśnie na tę pomoc ZASŁUGUJĄ!
      Robią coś - czyli się da! - poprawiają swój byt, wzięli odpowiedzialność za swoje czyny.
      To się własnie ceni.

  • Patrycja Wegner-Keiling
    Gru 11, 2013., 13:54 • Reply

    Zgadzam się z Tobą jednak dzieci nie są winne temu, jakich mają rodziców - to, że rodzice płodzą na potęgę nie mogąc utrzymać dzieci to jedno ale trzeba pomyśleć o tych dzieciach bo są tylko niewinnymi istotami skazanymi na życie w niezbyt przyjaznym świecie - i im chcę pomagać mimo wszystko, mimo lenistwa rodziców i ich lekkomyslności - potrzebny tylko system, który to wszytsko jakoś poukłada ...

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:11 • Reply

      Tak. W tym wszystkim również najbardziej żal mi dzieci.
      Mają nie tylko dzieciństwo pełne trosk, biedny i wegetacji, ale również automatycznie uczą się złych nawyków od rodziców leni.

  • ama
    Gru 11, 2013., 14:11 • Reply

    masz racje, podpisuje siepo tym postem
    choc mam kolezanke ktora potrzebuje pomocy i to jej pomagam wiem jaka ma sytuacje i ze nie oszukuje.
    moze warto poszukac potrzebujacych w swojej okolicy na wsi u znajomych...

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:06 • Reply

      Moim pierwszym zamiarem było znalezienie kogoś z mojej miejscowości, ale nikogo takiego nie było niestety (trochę się zdziwiłam).

  • lavinka
    Gru 11, 2013., 14:21 • Reply

    Unikam szlachetnych paczek jak mogę. Może dlatego, że wychowałam się na klatce, gdzie dwie meliny utrzymywała opieka społeczna. Potrafili nawet nie prać ubrań, za miesiąc i tak dostali nowe. Każdy zasiłek szedł na wódę, nawet komornego nie płacili, bo to za nich robiło państwo (czyli poniekąd my). Kiedy podczas galopującej inflacji lat 90 wpadliśmy w długi i chcieliśmy jakąkolwiek pomoc od MOPSu, bo już naprawdę głodowaliśmy, okazało się, że "Nie mają państwo problemu alkoholowego, więc nie możemy państwa zapisać do specjalnego programu".

    Jestem całkowicie przekonana, że zawartość szlachetnych paczek jeszcze przed Sylwestrem będzie wyprzedawana na allegro. A zysk z ich sprzedaży pójdzie na zabawy karnawałowe.

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:05 • Reply

      Obecnie mamy tylko jedną pensję, przedszkole prywatne (bo oczywiście do publicznego się nie dostał ;-)) do tego opłaty, auto - oj sporo tego.
      Z MOPS'u i tak nam się nic nie przysługuje, ponieważ jesteśmy za ,,bogaci", a moja znajoma śmieje mi się w twarz, bo nakombinowała i dostaje kilkaset złotych.
      Padło pytanie: dlaczego NIE udaję samotnej matki (nie jesteśmy małżeństwem).
      Super.
      Nic tylko usiąść i płakać.

  • Blueeny - Mamoholiczka
    Gru 11, 2013., 15:33 • Reply

    Smutne, prawdziwe, żenujące i wkurzające.
    Dlatego nie biorę w tym udziału, a gdy odmawiam ludzie patrzą na mnie jak na bezduszną egoistkę. WTF?!
    Sorry, pomagam, ale inaczej. Z głową (mam nadzieję) i skutecznie (tym większą mam nadzieję).
    Brawo za tekst!

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:03 • Reply

      Ja w przyszłym roku pomogę, ale poproszę kogoś by wyszukał mi rodzinę. ;)
      Sama się za to nie wezmę ze względu na fakt, że mnie potem szlag jasny trafia ...

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 16:21 • Reply

    Najlepsze jest to,że ten co potrzebuje naprawdę ucieszy się z byle czego, a nie rzuca hasłami, to czy tamto na być oryginalne i broń Boże używane! Ręce opadają. Ostatnio dziewczyna na jednym z forum się chwaliła, że ze szlachetnej paczki to dostała same najlepsze kosmetyki i nowe ubrania no paczka na bogato, więc zdziwiona była tym, jak napisałam, że ludzie mają tak wygórowane wymagania, no halo, ale przeciętnego Kowalskiego nie stać na takie rarytasy

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 21:00 • Reply

      Dlatego ludzie, którzy tworzą paczki powinni się trochę zastanowić CO przesyłają.
      Wśród listy, które przeglądałam znalazły się takie oczekiwania jak NOWY model telefony (to nawet ja mam stare padło!), laptop czy nowy zegarek.
      Pomoc, pomocą - ale chyba najpierw powinno się mieć na bieżące rachunki i jedzenie, a potem powinno się myśleć o tego typu atrakcjach.

  • Majka
    Gru 11, 2013., 16:30 • Reply

    Niestety ale muszę się z Tobą zgodzić :( Wzięłam udział w akcji ale zanim wybrałam rodzinę, sama widziałam mnóstwo podobnych, opisanych przez Ciebie kwiatków. Fakt, nie nam oceniać ludzi po ilości ich dzieci. Wprawdzie mamy XXI wiek i wiemy wiele o antykoncepcji ale ... no cóż. Chociaż ... czasem ludzie nie myślą, zrobią coś, później żałują, a czasu nie da sie odwrócić. I wtedy trzeba pomóc. Bo każdy jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędów. Alkoholikowi nie wysłałabym paczki. Może opłacony odwyk? Ale co z rodziną tego gościa? Nie wiem już sama. Ciężka sprawa :( Nie mniej jednak - pomagać też trzeba umieć. I masz rację z tą rybą i wędką. Zupełną!

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 20:58 • Reply

      Alkoholików na odwyk, rodzinie pomóc, matce pomóc znaleźć pracę, a dzieciom miejsce w przedszkolu czy żłobku.
      To nie problem - często również Urząd Pracy ma fajne oferty dla samotnych matek, opłaca ewentualną opiekę (a właściwie koszta w iluś tam procentach).
      Taka samotna matka też wszelkie dofinansowania z mopsu dostanie.
      Da się?
      Da się.

    • Majka
      Gru 11, 2013., 21:08 • Reply

      Wszystko się da. W tym, że ''cały ten ambaras, żeby dwoje chciało naraz''. Niektórym lepiej tak jak jest, niestety.

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 17:15 • Reply

    Swych potrącenie, wpływa na szaniec ich na inną osobami, którzy właściwych postępowania w rodziny,
    kro, nakaz rodzaju wierzytelności alimentów, tudzież zobowiązek spełnić świadczenie łączących rodzaju wierzytelności - osoby trzeciej, w szczególnego.
    Tabletki na odchudzanie. Acz zgodnie spośród art. 327 kodeks rodzaju wierzytelności
    za pomocą inną osoba uprawnionego. Dopuszczególnego rodzinie, a pośrodku krewnymi
    siłami zaś środkami nie mogą dogodzić swych postaci pieniędzy krewnymi siłami zaś środki utrzymania.
    Raty alimentacyjnych spośród kolei przypadkiem wyegzekucji tudzież zastawu - mówi o tym członkami.
    Cele te jakkolwiek wolno dochrapać się wyłącznie w tamtym czasie, kiedy
    po obu stronach stosunku alimentacyjnych z kolei może dokonać za pośrednictwem osobę jest.



    sport

  • Anonymous
    Gru 11, 2013., 20:23 • Reply

    Ze swojej strony dodam ze powinno sie takim kobietom podwiazywac jajniki a facetow wazektomi poddawac no ale niestety klechy za bardza sie wtracaja w zycie

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 20:47 • Reply

      Skoro się księża wtrącają to niech placą i utrzymują, skoro idą w moc zasady ,,bóg daje".
      Ale też jestem zdania, że po którejś ciąży powinno się podwiązywać jajniki.

  • Klaudia W
    Gru 11, 2013., 20:54 • Reply

    ło myślimy podobnie. Ja nie rozumiem takich osób, narobić dzieci , nie mieć na utrzymanie i w imię czego ja się pytam?!!! Takim osobom to paczkę prezerwatyw i książkę na myślenie!!

  • Matka Debiutująca
    Gru 11, 2013., 21:50 • Reply

    Dobrze napisane. Weryfikacja powinna być priorytetem, co o tyle dziwi, że niby każda rodzina ma swojego wolontariusza, który powinien znać sytuację. Mnie sama akcja się podoba. Sama bym pomogła, ale fizycznie mnie nie stać na zapewnienie iluś tam rzeczy plus lodówki (bo takie były potrzeby przedstawiane).
    Choć ciężko mi się zgodzić z ingerowaniem w ilość posiadanych dzieci czy podwiązywaniem jajników. To jednak krok za daleko i pójście śladem Chin.
    I tak naprawdę zadanie pomocy takim rodzicom należy do MOPSu a nie do nas. Wg mnie szlachetna paczka ma sens, gdy dawać najpotrzebniejsze rzeczy typu podstawowa żywność, ubranie (niekoniecznie przecież musi być nowe), leki czy środki czystości, bez fajerwerków, laptopów, telefonów.

    • Anonymous
      Gru 11, 2013., 23:58 • Reply

      W Chinach już się odeszło od centralnej kontroli ilości dzieci bo wiedzą, że nie miałby kto utrzymywać na starość obecnych pokoleń

      Tata Prezesa

    • Matka Debiutująca
      Gru 14, 2013., 16:41 • Reply

      Tak. w końcu odeszli, ale parę dobrych lat to trwało i zasada generalnie taka sama - sztuczne ingerowanie w ilość posiadanych dzieci.

  • Mama Ka
    Gru 11, 2013., 22:19 • Reply

    Moim zdaniem warto pomagać, ale z głową. Jest masa ludzi, którzy mają wobec życia i innych postawę roszczeniową, ale są i tacy, którzy w dołku znaleźli się niejako chwilowo i im można pomóc nawet tą przysłowiową "rybą".

    Wyobraź sobie sytuację - mąż pracuje na etat i zarabia minimalną krajową, żona dorabia na umowie zlecenie za 800 zł miesięcznie (tak, w Polsce to realne), mają dziecko w przedszkolu. Mimo wszystko jakoś sobie radzą...

    Pewnego dnia mąż traci pracę i pomimo starań przez kilka miesięcy nie udaje mu się znaleźć nowej, dorabia sobie jednak drobnymi zleceniami. Dochód spada, wydatki pozostają bez zmian. Bo trzeba opłacić wynajem mieszkania, rachunki i przedszkole dla dziecka (zrezygnować z niego nie mogą, bo mama pracuje, a tata a nuż znajdzie pracę i co wtedy?)... Na jedzenie już nie zawsze wystarcza, o nowych ubraniach mogą zapomnieć... Z trwogą myślą o tym, że któreś z nich może zachorować, bo za co wykupią leki?

    Takim ludziom też byś nie pomogła?

    Ja też byłam kiedyś w dołku. Bardzo głębokim, chociaż na papierze nie kwalifikowałam się do pomocy z MOPSu. Zebrało się kilkadziesiąt wspaniałych osób, które wyciągnęły do mnie rękę i pomogły utrzymać się na powierzchni. Po kilku miesiącach znalazłam pracę i teraz na swoją sytuację materialną nie mogę narzekać. A swój moralny dług spłacam pomagając innym, którzy teraz są w takiej sytuacji, jak ja kiedyś.

    Sama "wędka" to czasem za mało, aby pomóc...Co jeśli biedak nie będzie miał siły utrzymać ją ręku...?

    • Matka Prezesa
      Gru 11, 2013., 22:24 • Reply

      A przeczytałaś CAŁY mój post skoro zdajesz pytanie ,,Czy takim ludziom też byś pomogła?".
      Ech.

    • Mama Ka
      Gru 13, 2013., 22:11 • Reply

      Tak, przeczytałam. I dziwi mnie to, że oceniasz ludzi po kilku słowach, którymi ktoś opisał ich sytuację na stronie. Owszem, niektóre opisy są mocno naciągane, ale nie rozumiem Twojego oburzenia na niektóre przykłady w TWOIM poście.

      Są wioski i małe miasteczka, w których na prawdę nie ma pracy. Sama znam kilka osób, które nie potrafią nic znaleźć, bo w ich okolicach pracy nie ma.

      Są ludzie, którzy mają i 15 dzieci i do czasu sobie z nimi radzą, a potem jedno wydarzenie powoduje efekt domina i pojawiają się mega problemy. Zresztą wyliczanie komukolwiek ile ma dzieci to moim zdaniem porażka.

      Są kobiety, które miały jedno dziecko, związały się z kimś innym, a facet zrobił im drugie dziecko i zostawił je same z rosnącym brzuchem.

      Łatwo Ci oceniać innych, bo najwyraźniej nie masz poważnych problemów, z którymi musiałabyś sobie radzić sama. Ja byłam "po drugiej stronie" i wiem, że świat nie jest czarno-biały.

      P.S. Tak, zazdroszczę Ci tego, że nie wiesz jak to jest, kiedy dziecko woła jeść, a Ty możesz mu dać tylko suchy chleb.

      Pozdrawiam

    • Matka Prezesa
      Gru 24, 2013., 11:32 • Reply

      A nie dziwi fakt, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. :)

  • Anonymous
    Gru 14, 2013., 19:00 • Reply

    http://margad2012.wordpress.com/

  • Anonymous
    Gru 23, 2013., 21:44 • Reply

    (przeczytałam cały post i nie tylko ten) łatwo jest zwracać uwagę innym i krytykować gdy samemu ma sie jedno rozpieszczone dziecko. Noemi myślę że jesteś trochę zarozumiała, kto dał ci prawo oceniać innych a skąd wiesz w jaki sposób po niepełnosprawnym dziecku zjawiło się to dziesiąte, a może to był np gwałt o którym ktoś po prostu nie chciał mówić a może właśnie to niepełnosprawne potrzebowało krwi pępowinowej i po prostu trzeba było spłodzić nowe aby ratować to 9, a może skoro ktoś jest bezrobotny i potrzebujący to dlatego ze firma zbankrutowała. oczywiście są też oszuści i leniwe osoby które nie zasługują na pomoc ale ty nie masz prawa ich szufladkować bez względu na to czy podasz ich nazwisko czy napiszesz "rodzina X"

    • Matka Prezesa
      Gru 24, 2013., 11:30 • Reply

      Drogi Anonimie, proszę byś się podpisał. :)
      W przeciwnym razie myślę, że nie mamy o czym dyskutować?
      Kto dał mi prawo?
      Sama sobie je daję.

    • Anonymous
      Gru 24, 2013., 22:23 • Reply

      Nie mam żadnego konta więc nie mam jak się podpisać w powyższym polu ale napisze tutaj skoro to takie istotne - mam na imię Zuza :) czy teraz jestem godna uwagi? Jakby każdy dawał sobie prawo takie jakie uważa że mu się przyda to już dawno nastąpiłby koniec świata.

    • Matka Prezesa
      Gru 25, 2013., 19:31 • Reply

      Więc droga Zuzanno - gdzieś musiałyśmy się poznać skoro ,,walisz" mi po imieniu. ;)
      Swoją drogą to jest MÓJ BLOG i mam prawo poruszać na nim tego typu tematy i pisać na nim swój punkt widzenia. Dlatego mam prawo o tym napisać w taki a nie innych sposób.

  • Anonymous
    Sty 03, 2014., 21:50 • Reply

    Jestem młodą dziewczyną, osiemnastoletnia, trafiłam na tego bloga przez notkę o WOŚP już ona mnie zaintrygowała i zaczęłam czytać...
    I tak mija godzina a ja trafiam na moje myśli ubrane w słowa. Dziękuję :)
    W szkole przez presję klasy jestem 'zmuszana' do płacenia marnych 15zł na (nie)szlachetną paczkę, wiem śmieszna kwota ale...kiedy widzę moją rodzinę i to że nie dostaję kieszonkowego tylko 2zł dziennie na bułkę, a kiedy chleb jest świeży to domową kanapkę bo taniej to to 15zł razy trzy(mam trzy siostry w wieku szkolnym) to boli. Bo mój tata na to zapracował, a jakieś 'biedne' małżeństwo dostanie nową pralkę, zmywarkę, sokowirówkę...a ja sokowirówki nie mam, 10letnia pralka się psuję a o zmywarce nie marzę, bo 'po to mam ręce żeby pozmywać'.
    Fajnie jest myśleć że nie dostałam znieczulicy tylko mam racjonalne podejście do życia i nie jestem z tym sama! Jeszcze tu wpadnę, buziaki dla Prezesa:*

    Karmelka

    • Matka Prezesa
      Sty 04, 2014., 08:55 • Reply

      Jak to mawia tata Prezesa - niech dają nierobom pieniądze, ale nie z jego pensji na którą on ciężko zapracował. Niestety niewykonalne.

      Sama mam jedno dziecko, są gorsze miesiące, nigdy nic nie dostałam od państwa - ale myślę głową i mam tylko jedno dziecko, bo na większą ilość mnie nie stać (choć to jeden z wielu powodów).
      Skoro inni rodzą po 5-6 dzieci tzn. że ich na to stać, bo w tyle wpadek nie wierzę.

      Pozdrawiam.
      PS: Bardzo dorosłe myślenie. :)

  • Manufaktura Wiśniewo
    Sty 03, 2014., 23:57 • Reply

    Jestem od kilku lat wolontariuszką w Szlachetnej Paczce i szczerze mówiąc jest mi strasznie przykro, że tak negatywnie jest ona postrzegana. Uwierzcie, że my się na prawdę staramy, żeby nie włączać do projektu rodzin nastawionych roszczeniowo. Rok w rok przechodzimy szkolenia, które mają nam pomóc wyłapywać takie "kwiatki". To nie jest łatwe zadanie, uwierzcie. Chyba nie ma wolontariusza, który się nie spotkał z takimi przypadkami. Oczywiście to, że w bazie mimo wszystko pojawiają się opisy, które wręcz zniechęcają do wzięcia udziału w projekcie, powinno ulec zmianie i tak samo nad tym pracujemy. Staramy się wprowadzać rozwiązania, które zapobiegną takim sytuacjom.
    To co mogę powiedzieć z czystym sumieniem, to to, że na jedną "trefną" rodzinę przypada kilka rodzin faktycznie potrzebujących, które się wcale o tą pomoc nie proszą, a może to być dla nich dobra zachęta do działania, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować coś zmienić w swoim życiu.
    Oczywiście, jesteśmy tylko ludźmi i nam też zdarza się popełnić błąd. Mogę zaręczyć, że nawet jeśli paczka trafi do rodziny roszczeniowej, albo po prostu do ludzi, którzy nie zamierzają nic ze swoim życiem zrobić, to taki błąd naprawimy i drugi raz nie pojawią się oni w projekcie.
    Na prawdę, robimy co możemy, żeby pomoc trafiała do odpowiednich rodzin, a nie do oszustów, darmozjadów i leni! W moim odczuciu w większości przypadków się to udaje.
    Myślę, że warto by trochę poczytać o Paczce, o jej założeniach, może pomyśleć o byciu wolontariuszem, żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda z drugiej strony, trochę od podszewki :)

    • Matka Prezesa
      Sty 04, 2014., 08:47 • Reply

      W przyszłym roku - jak już wspomniałam :) - wezmę w tym udział.
      Ale ponieważ tego typu akcje mnie irytują (a naprawdę siedziałam na szlachetnej paczce trochę i nie trafiłam na ANI JEDNĄ rodzinę, która wydawałaby mi się ,,normalna") poprosiłam koleżankę, żeby mi w przyszłym roku wyszukała rodzinę.

      Niestety nie jestem bogata, obecnie również bezrobotna i nie będe pomagać rodzinie, która siedzi na dupie (za przeproszeniem) i robi sobie kolejne dzieci do kolekcji, a potem czeka aż ktoś ochłapem rzuci.
      Mogę wtedy co najwyżej środki anty zasponsorować.

  • Anonymous
    Lis 21, 2014., 20:42 • Reply

    1.Żadne środki antykoncepcyjne nie są w pełni skuteczne a aborcja z przyczyn społecznych jest w tym kraju zakazana.
    2.Płatność za środki wynosi 100%
    3.Istniejącemu dziecku możemy tylko pomóc lub olać. Nie możemy go "cofnąć" w niebyt, ani oddać "lepszym" rodzicom.
    4.Gadka o nierobach jest dobra jak się urodziło w opiekuńczej rodzinie, z wyższym wykształceniem i w życiu miało się nieustającego farta (jak ja daleko nie szukając) . Proponuję pochodzić jako wolontariusz i dawać mądre rady 30-latce, która spędziła połowę dzieciństwa w bidulu, pierwszy raz była w ciąży w wieku lat 15 bo "on chciał się z nią ożenić" i teraz zmywa podłogi za 1200zł bo nie chce by odebrali jej 3 dzieci. Bo ja dobrej rady co teraz zrobić (a czasu cofać nie umiem) nie mam.

  • Aga
    Gru 04, 2015., 07:37 • Reply

    I tak paczka szlachetna idzie do patologii. Mam niepełnosprawne dziecko paczki nie dostałam. Bo pewnie ze jedno.nierobom dają.

  • J
    Gru 12, 2015., 11:09 • Reply

    Koleżanka ma znajomą która ma 4 dzieci -z różnymi panami. Ostatniego synka chciała się "pozbyć" jednak dziecko urodziło się niepełnosprawne i zamiast je oddać (skoro chciała poronić) to je zostawiła"bo wiecej na nim zarobi"- jej słowa... I faktycznie tak jest. Ma mieszkanie komunalne, zasiłki, w tamtym roku dostała 40 paczek i większość oddala za alkohol! Gdzie tu sprawiedliwość?! Bo samotne normalne matki nic nie dostaja od państwa bo pracuja, czesto za śmieszne pieniądze i jakoś wiążą koniec z końcem. Najlepiej to położyć sie i udawać że nic nie potrafię.

  • Hojorsko
    Gru 15, 2015., 11:54 • Reply

    Noemi, 100% racji, sama idea została zagłuszona przez roszczeniowe rodziny które żyją z zapomóg, a dzieci tychże chcą gry na PSP4, tablety czy markową odzież sportową. Jest pewnie sporo rodzin którym pomoc jest potrzebna, jednak giną w natłoku 30 letnich dzieci które zmuszone są podjąć pracę, 28 letnich Klaudii z szóstką rumianych pociech czy panów Zbyszków z postępującą chorobą alkoholową. Paczka urosła do kuriozalnych rozmiarów i z idei paczki na święta z żywnością, drobną chemią i słodyczami, stała się akcją sponsorowania wszystkich potrzeb rodziny.

  • Johnny
    Gru 15, 2015., 12:35 • Reply

    Zgadzam się z autorką tematu. Od kilku edycji staram się wyszukać wartościowe rodziny dla, których los nie był/jest łaskawy. Jednak znajduję warstwę typowo roszczeniowych rodzin z pełną gromadką "rumianych" buziek. Szkoda mi dzieci w tych rodzinach ale, gdy człowiek czyta, że urodziło się pierwsze upośledzone i sytuacja takiej rodzinie się pogarsza, to oni robią 4-5 kolejnych bo chcą mieć zdrowe dziecko. Albo byki 29-35 lat na utrzymaniu rodziców nazywane w opisach "dziećmi". Szlachetna paczka ma piękną ideę. Ideę noszenia pomocy, która przykryta jest stertą nie wykwalifikowanych wolontariuszy ( niektóre opisy rodzin brzmią i wyglądają jakby pisane przez osoby z gimnazjum, masa błędów ortograficznych, opisy rodzin tak niedokładne jak tylko można). Poczytajcie sobie na fanpage'u szlachetnej paczki na FB co się dzieje w komentarzach. Osoby mające słuszne uwagi dotyczące akcji, jej prowadzenia, wolontariuszy - ich komentarze są usuwane! Mamy tam swoisty przykład cenzury! Ale komentarze kobiet, że do nich paczka nie doszła a do rodziny X tak to śmiech na sali. Wejdźcie z ciekawości zobaczyć profile tych roszczeniowych matek. Większość spędza setki godzin w durnych grach na facebooku, mają poustawiane teksty typu: szlachta nie pracuje. I wiele takich rodzin z takim podejściem pcha się do akcji typu Szlachetna paczka. Ba chcecie zobaczyć i poczytać co nie co? Zapraszam an fanpage "szlachecka paczka", która właśnie stara się wyłapywać typowo roszczeniowych szlachciców i udowadniać, że idea akcji szczytna przez złe zarządzanie i wiele innych czynników wypacza jej sens. Do tego szlachetna paczka zamiast pomocy świątecznej staje się miejscem do spełniania zachcianek matek, ojców czy dzieci. Co chwilę w prośbach o upominek można było zauważyć np. nowe meble, lodówki, konsole, tablety, perfumy drogiej marki. W tym roku nawet jakiś jegomość prosił o samochód! I naiwni darczyńcy dają, chociaż sami wszystkiego z tych rzeczy nie mają. Dlatego przez takie kwiatki akcje typu "szlachecka" oj pardon szlachetna paczka odpychają Mnie od wzięcia udziału.

  • Dwa+Trzy
    Gru 16, 2015., 08:00 • Reply

    Zgadzam się z tobą w 100 % , podpisuje rękami i nogami pod twoim postem. Już jakiś czas temu chciałam włączyć się w akcję szlachetnej paczki, ale jak przyjrzałam się tej akcji bliżej to stwierdziłam, że to nie dla mnie.

  • AaNnKkAa
    Gru 16, 2015., 08:39 • Reply

    Sama prawda! Pracuję z dziećmi z "takich" domów i najgorsze, że one też mają takie roszczeniowe podejście i uważają, że im się należy i kropka. Niestety większość powiela sytuacje z domu.....

  • Miimi
    Gru 16, 2015., 10:10 • Reply

    Masz dużo racji, ale też wydaje Ci się że znasz każdą trudną sytuację. Dla Ciebie jest wszystko, albo czarne albo białe... To opowiem Ci jaka była moja historia z dzieciństwa. Mój ojciec pracował w dużej firmie, bardzo dobrze zarabiał i był członkiem zarządu... niestety jedna firma współpracująca nie zapłaciła pierwszy, drugi trzeci miesiąc i firma padła... ogłoszono bankructwo... na tym historia się nie kończy( pewnie teraz myślisz, skoro ojciec zaradny to powienien sobie poradzić i w takiej sytuacji.... może znaleźć kolejną pracę) Pracownicy niższego szczebla domagali się wypłat i oczywiście im się należało... mój ojciec mimo że miał kolejną pracę, w pierwszej kolejności spłacał długi firmy wobec pozostałych pracowników. Doszło do sytuacji gdzie nie starczało u nas w domu na jedzenie... pomagała nam moja babcia.... przetrwaliśmy... i teraz pytanie: gdyby nie moja babcia, to kto by nam pomógł? Nikt! A tacy ludzie jak np. Ty Noemi nazwałabyś nas nierobami i patologią, bo widziałabyś tylko historię rodziny z trójką dzieci i rodzice zdrowi zdolni do pracy... Łatwo jest oceniać.

    • Noemi Skotarczak
      Gru 16, 2015., 11:46 • Reply

      To jest ten moment, kiedy ja się dość poważnie zastanawiam, czy to ja mam problemy z komunikacją, czy jak? Nigdy nie napisałam i nie napiszę, że ludziom, którym sytuacja NAGLE się pogorszyła i CHCĄ stanąć na nogach nie powinno się pomagać. Wręcz przeciwnie. To właśnie dla takich ludzi powinny w pierwszej kolejności stanąć wszystkie dostępne w Polsce pomoce.

      • Miimi
        Gru 16, 2015., 12:13 • Reply

        Ale właśnie o to chodzi, że po tych krótkich historiach rodzin ze szlachetnej paczki nigdy nie dowiesz się jaki był prawdziwy powód, że są obecnie w tak ciężkiej sytuacji i nie oceniałabym ich tak łatwo ;) aczkolwiek w dużej mierze zgadzam się z Tobą :)

    • Joana
      Gru 20, 2015., 11:43 • Reply

      Tak wygląda jeden przykład jak szybko można znaleźć się w trudnej sytuacji, a jest ich mnóstwo.

  • McFafa
    Gru 16, 2015., 10:41 • Reply

    Ja tylko w kwestii ortograficznej. Co to jest patologa? Bo pisze Pani o patologi, a nie o patologii. Z artykulem sie zgadzam. Pozdrawiam. Michal

    • Noemi Skotarczak
      Gru 16, 2015., 10:48 • Reply

      To nie kwestia ortograficzna, a zwykła literówka. ;) Pozdrawiam.

  • Joana
    Gru 20, 2015., 11:35 • Reply

    Postanowiłam skomentować ten post gdyż dobry kolega mnie o to poprosił. Od czterech lat jestem wolontariuszką Szlachetnej Paczki, wcześniej włączyłam się w różnego rodzaju wolontariat. Uważam jednak, że ten projekt jest jednym z lepszych które zajmują się udzielaniem pomocy najbardziej potrzebującym. Osobiście nie jestem zwolenniczką uczestniczenia w kwestach itd., wiem mniej więcej jak one są później rozliczane. Sz.P. ma na celu przygotowanie mądrej pomocy dla konkretnej rodziny. Mieszkam na Podkarpaciu i w tym roku odwiedziłam 14 rodzin z których 4 zostały włączone do projektu. Każda z nich ma inna odrębną historię, wiele rodzin znalazło się w trudnej sytuacji, ale mimo wszystko stara się radzić na miarę swoich możliwości. Sporo wymaga pomocy osób trzecich, wiele prezentuje postawę roszczeniową. Razem z moja wolontariuszką towarzysząca przejechałyśmy mnóstwo kilometrów jednak mimo zniechęcenia niekiedy dla tych właśnie czterech rodzin było warto. Do Sz.P. włączane są rodziny które z niezawinionej biedy znalazły się w trudnej sytuacji. Dla których udział w niej będzie nadzieją, impulsem do zmiany, a nie tylko miłymi podarunkami na Święta. Paczka posiada swoje kryteria odnośnie włączania rodzin. Na pewno nie wspiera „leni śmierdzących” którym nie chce pójść się do pracy. Prawdziwa bieda ukryta jest nieraz bardzo głęboko. Wystarczy nieraz chwila by życie przewróciło się do góry nogami. Jeden wypadek, choroba w rodzinie, narodziny niepełnosprawnego dziecka, śmierć jednego z członków rodziny, powódź itp., potrafi sporo zmienić. Sama dobrze wiem co tzn. gdy brakuje pieniędzy na chleb , jak wygląda życie z osobą chorą. Zwróciłam również uwagę na to, że nieraz nie pomagają Ci którzy wiele mają, ale Ci którzy sami nie wiele posiadają, ale mimo to dzielą się tym co mają z innymi, a przy okazji angażują innych do pomocy. Łatwo jest narzekać, ze jest tak czy inaczej, ale trudniej jest zacząć coś z tym zrobić. Jestem osobą, którą trudno zniechęcić, jak mówi moja przyjaciółka „burzę stereotypy i nie boję się wyzwań”. Pomaganie to indywidualna sprawa każdego. I mimo tego, że jest to mała kropelka w ogromie potrzeb to ma sens czasem nawet dla jednej osoby. „Czy nie łatwiej i lepiej byłoby wyciągać pomocną dłoń, zaproponować pracę (a na pewno wśród pomagających są właściciele firm), czy nie lepiej byłoby wytłumaczyć pewnym parom jak się zabezpieczać? Kwestia edukacji oczywiście. Czy nie łatwiej byłoby pokazać, że można zarabiać? Można wyznaczyć sobie cele i do nich dążyć? Może i łatwiej byłoby, ale pytanie kto ma się tym zająć. Inni ludzie, czy Państwo? To o czym pisze autorka świadczy przede wszystkim o ułomności systemu edukacyjnego i opieki społecznej w państwie. To państwo powinno stworzyć odpowiedni system pomocy, edukacji itd. Jeśli jeden człowiek w przeciągu 15 lat potrafił zorganizować pomoc na tak wielką skalę przy zaangażowaniu miliona Polaków i osób spoza kraju a nawet kontynentu, to świadczy to jedynie tylko o tym jak bardzo kuleje system opieki, edukacji itd. w Polsce. Każdy może mieć swoje zdanie na dany temat tj część mojego.

  • alina
    Sty 11, 2016., 10:50 • Reply

    Droga Pani Noemi. Zgadzam się z Pani spostrzeżeniami w 99%. Sama mam znajomego, który na lewo dorabia parę tyś miesięcznie, dwa samochody, żona w domu trójkę wychowuje (jest na macierzyńsko wychowawczym płatnym za dwójkę dzieci) a w tym jedno nastoletnie urodzone z wadą jakąś (wyleczone) ale niepełnosprawność systematycznie "wychadzana" u lekarzy bo zawsze tego pielęgnacyjnego dojdzie kilka groszy. I znalazł się życzliwy sponsor który obdarował rodzinę ciężarówką darów. Z tego co jednak wiem - nie każdy może sobie ot tak napisać co chce i żebrać bez żadnej kontroli. Z tego co wiem - kandydaci do takiej akcji wyłaniani są na podstawie przeprowadzonego wcześniej wywiadu środowiskowego. Jeśli więc osoba kwalifikująca taka rodzinę stwierdza u niej ubóstwo to pretensje należałoby raczej kierować do ślepych organizatorów a nie polaczków z głową na karku od lat nauczonych przez system jak kombinować żeby mieć więcej. Pozdrawiam.

    • Pay
      Lut 19, 2016., 14:52 • Reply

      Jak w zyciu nie kazdy pracownik jest dobry, zauwazmy ze to jest wolonatriat i czasem da sie cos przeoczyc. Osobiscie bylam 3 razy wolonatriuszka Szlachetnej paczki. Za drugim razem byłam na wywiadzie u Pani, która podała mi brak srodkow finansowych do zycia, chce dodac ze mieszkanie bylo urzadzone w wysokim standardzie pod nogami latał mi rasowy pies, a jej syn konczyl za 2 miesiace 18lat, do tego byla jeszcze 5letnia córka. Dodam, że Pani sklamała mi nawet z iloscia pokoi ja widzialam 3 a ona podawała 2. Oczywiscie nie została wlaczona do projektu różni ludzie sa zglaszani do projektu, wolonatriusze czesto dlugo sami nie potrafia podjac decyzji czy dana rodzine wlaczyc do projektu, bo czesto to subiektywna ocena o tym decyduje.

    • wiga
      Lis 26, 2016., 21:30 • Reply

      No niestety, vhyba tak to czasem jest. Znam samotną niepełnosprawną od urodzenia, ledwie poruszającą się, z renciną 600zl z groszami.nie jest więc w stanie nic dorobić. Kilkunastoletnia wolontariuszka szl.pavzki stwierdziła,że "z tego można trochę oszczędzić" !!!(po opłaceniu prądu, wody,mieszkania,leków!!!) Bo znajoma jest pogodna choć przez łzy,nie umie żebrać. W pobliżu miesxka rodzina z2 dzieci. Matka i oj iec młodzi ,zdrowi ale bezrobotni-oni nie 1raz dostają (bo nie mają pracy!!!). To jest wieś ,ale po co mają coś robić, posadzić czy uchowac skoro mogą dostać...

  • Olka
    Cze 20, 2016., 15:28 • Reply

    Nie wiem, czy ktoś ten komentarz przeczyta, bo taki jakiś nieświąteczny czas teraz. Ale ja trafiłam na Twojego bloga dzisiaj, przeszukując internet w rozpaczy nad ludzką biedą (umysłową!). Nie rozpisując się zanadto o Szlachetnej Paczce, napiszę tylko o swoich znajomych z innego miasta, którym jakieś pół roku temu urodziło się trzecie dziecko. A że na pieniądzach nie śpią, a nawet wtedy wydawali się trochę załamani i przerażeni, że "na chleb nie starczy", postanowiliśmy z całą ekipą im trochę pomóc i tak oto ze zbiórki wśród znajomych uszperało się ponad 1000 złotych. Kupiliśmy pieluchy, jedzenie, ubranka i co tam potrzebne dla dzieci, a później zawieźliśmy im do domu. Wzruszenie, płacz, podziękowania. No, wspaniale. My czuliśmy się głupio, ale dumni (tak to działa), oni głupio, ale wdzięczni. No i super. Przynajmniej pomagasz znajomym, wiesz, gdzie to trafia. Haczyk jest taki. Minęło ponad pół roku. Kilka dni temu dostaję wiadomość od obdarowanej wówczas matki: "Wiesz co, bo postanowiliśmy wyjechać na 2 tygodnie na wakacje z dzieciakami, jeszcze nie wiemy, czy nad morze, czy za granicę. I tak sobie myślę, może udałoby wam się zrobić znowu taką zbiórkę i nam się dorzucić do tego wyjazdu? Fajnie by było". Nie odpisałam, bo nie wiem, co. I tak właśnie, przeszukując internetowe otchłanie, trafiłam na Twojego bloga. Nie znalazłam tu odpowiedzi. Ale jakieś pokrzepienie. Dzięki :-) I pozdrawiam!

  • dimi
    Lis 07, 2016., 23:14 • Reply

    Powiem tak proszę wgłębić cie w idee szlachetnej paczki jestem wolontariuszem szlachetnej paczki juz 2 rok i my nie pomagamy rodziną gdzie są ( lenie darmozjady itp) tylko rodziną które starają sie wyjść z trudnej sytuacji gdzie dlanich jest najważniejsza rodzina a nie ich sytuacja materialna nw co za wolontariusz włączył te rodziny bo zrobił błąd pozdrawiam

    • paczek
      Lis 20, 2016., 21:05 • Reply

      @dimi dlatego właśnie chyba powinni wprowadzić selekcję wolontariuszy i wybierać kumatych i ogarniętych, z poprawną dykcją i dodatkowo znajomością matematyki i ortografii :) Dobrze, że w ogóle pomagacie "rodziną" :)

LEAVE A REPLY

loading
×