Trudne tematy.

Któregoś razu Prezes podsłuchał rozmowę.

– Mamo, a dlaczego się bałaś jak mnie urodziłaś?
– Bałam się, bo trochę za szybko wyszedłeś z mojego brzuszka.
– Za szybko?
– Tak. O tyle tygodni – pokazuję mu dziesięć palców.
– I dlatego się bałaś?
– Bałam się, bo byłeś bardzo chory. Ale teraz już się nie boję. Bo jesteś zdrowy.

Koniec rozmowy.

Charakterystyczny gul w gardle nie pozwalał mi dalej mówić.
Prezes wytrwale zniósł brak innych odpowiedzi.
Widocznie tyle mu wystarczyło i zaspokoiłam jego dziecięcą ciekawość.

– Byłem bardzo malutki? – pyta Prezes – taki tyci,tyci?
– Tak. Bardzo. Ale nie aż taki tyci,tyci. Pokażę Ci. – wyciągam śpioszek.
Pokazuję.
– Co to? – pyta Prezes
– Smoczek.
– Smoczek?
– Tak.
– Dziwny. Malutki.
– Malutki, bo Ty byłeś malutki.

Mam pudełeczko. W pudełeczku skarby. Śpioszek pierwszy i czapeczkę i smoczek i skarpetki, buciki i grzechotkę. Gdzieś tam pasek na rączkę i w malutkim pudełeczku pierwszy obcięty loczek.
Pudełeczko jest w Prezesa pokoju na półce.
I czasem jest otwierane, bo tam najprawdziwsze skarby są.

COMMENTS (20)

  • Anonymous
    Sie 26, 2013., 19:53 • Reply

    Mądry chłopczyk, wspaniała mama :-)

    • Matka Prezesa
      Sie 26, 2013., 19:58 • Reply

      Dziękuję. :)

  • martas
    Sie 26, 2013., 19:56 • Reply

    Kurcze... a ja się pozbyłam wszystkich rzeczy po Chłopcach. Tych pierwszych też :/ Jakoś tak na bieżąco oddawałam i nie pomyślałam, żeby coś zostawić na pamiątkę...

    • Matka Prezesa
      Sie 26, 2013., 19:58 • Reply

      W rodzinie nie ma tak małych dzieci jak Jaś. Nikt nie urodził wcześniaka. Śpioszki w rozmiarze 48 (w których de facto Jaś pływał) nikomu się nie przydadzą. Więc schowałam i nikomu nie wydaje. To moje skarby. :)

    • Katarzyna Kajzar
      Sie 26, 2013., 22:36 • Reply

      Fajnie, że można teraz takie śpioszki kupić. Moje maluchy w 56 standardowo "chodziły".

    • martas
      Sie 27, 2013., 10:12 • Reply

      Ja oddałam Darka chrześnicy dla lalek! A jakoś tak wszystkiego się pozbywałam jak najszybciej (bo ktoś mi powiedział, że nie wolno niczego zostawiać jak się nie chce mieć więcej dzieci. Uwierzyłam i masz! :P)

    • Matka Prezesa
      Sie 27, 2013., 16:32 • Reply

      Oj Katarzyno, żeby dostać takie śpiochy trzeba się nalatać ... My kupiliśmy komplecik - śpiochy, dwa kaftaniki, czapeczka i łapki. Nie było to drogie, a bardzo opłacalne dla nas. Potem za każdym razem jak wchodziłam do sklepu mówiłam:
      - Dzień dobry, poproszę najmniejszy rozmiar ubranek.Nie, nie 56 będą za duże. 50 ma Pani?

      A 50 i tak było dużo za duże. Te śpiochy, które są na obrazku są w r. 48. Bardzo malutkie, ale za duże dla Jasia, który mając 1,5 miesiąca wychodził ze szpitala. 42 byłoby akurat, ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć. :)

      Nie słyszałam nigdy tezy, że zostawianie czegokolwiek po dzieciach źle wróży tym którzy nie chcą wiecej dzieci. :D

  • Ania
    Sie 26, 2013., 20:36 • Reply

    Tez mam takie pudelko a w nim ciuszki jak dla lalek,czapeczki, skarpetusie ktore siegaly do kolan maluchom a sa w najmniejszym mozliwym rozmiarze..

    • Matka Prezesa
      Sie 27, 2013., 16:32 • Reply

      :D Też mamy skarpetki zachowanie.

  • Mama Mi
    Sie 26, 2013., 20:40 • Reply

    I ja posiadam takie skarby. Mam m.in. maleńki ''pajacyk'', rozm.42. Często wyciągam i znów przypominam sobie Okruszynkę, która w nim dosłownie pływała...
    Czy moja Emilka mnie kiedyś zapyta? Nie wiem.
    Natomiast wiem, że jeśli tak, i mnie ''gul w gardle ugrzęźnie''.
    Piękny wpis, a Synek...uroczy!

    • Matka Prezesa
      Sie 27, 2013., 16:32 • Reply

      42 nigdzie nie mogliśmy znaleźć! :D

  • Mama Leonka
    Sie 26, 2013., 22:04 • Reply

    wzruszające
    baaaardzo

  • Poczciwa Gaduła
    Sie 27, 2013., 00:58 • Reply

    Mam zachowane bransoletki ze szpitali, ususzone kikuty pępowinowe i odciski dłoni i stopy. Adamski dorwał na początku smoczek Damiana to nie wiedział do czego służy :P

    • Matka Prezesa
      Sie 27, 2013., 16:33 • Reply

      Jaś jeszcze pamięta co to smoczek, bo miał go do ponad 3 lat. :D

    • Monika w
      Sie 29, 2013., 12:00 • Reply

      A ja niestety nie mam takich skarbów, ubranka zostawiłam w szpitalu, żeby inne wcześniaczki mogły z nich korzystać, nawet pieluszek w rozmiarze zero nie zostawiłam na pamiątkę. A pasek, który córa miała w szpitalu zawieruszył się w ostatnich tygodniach pobytu...tak więc zostały nam tylko fotografie.

  • jadalna
    Sie 27, 2013., 05:38 • Reply

    Skarby ważna rzecz, a Prezes bardzo mądrym jest chłopcem :) Nie znałam Waszej historii

  • Dorota
    Sie 27, 2013., 14:00 • Reply

    Specjalnie po lekturze tego postu zajrzałam do mojej skrzyni skarbów.
    Mam tam pajacyk i śpioch wielkości mojej dłoni, mam pieluszkę rozmiar zero, która sięgała po szyję, oczywiście skoczki, fiolkę po soli fizjologicznej, którą Maciek był chrzczony, czapeczkę o średnicy 10 cm, zawieszki z danymi z inkubatora, buteleczkę po szpitalnym mleku pre NAN. Są też wszystkie kartki z gratulacjami z okazji narodzin dziecka...których nigdy nawet nie czytałam.
    Jak dla mnie, są to same unikatowe skarby z okresu, którego nie lubię wspominać, ale który ma myślę szczęśliwe zakończenie.

  • lucy
    Sie 29, 2013., 08:36 • Reply

    prawda, prawdziwe skarby

  • Olga
    Lut 24, 2014., 17:43 • Reply

    Też mam pudełeczko :) Pasek z rączki, pajacyk, ulubiona grzechotka, smoczek, pierwsza sukienka... ;) I kartki z gratulacjami. I taka przaśna kartka ze szpitala z napisem "Dziękuję Ci Matuś miła, żeś mnie urodziła" - rodziłam w przeddzień Dnia Matki :)

  • Ola N
    Lut 24, 2014., 18:57 • Reply

    Fajne pudełeczko i super wspomnienia kiedyś dla Prezesa.

LEAVE A REPLY

loading
×